Władze Rosji chciałyby uregulować relacje z nową administracją USA, ale "do tanga trzeba dwojga" - oświadczył w wywiadzie dla BBC rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. Wyraził też nadzieję, że w 2018 roku Władimir Putin weźmie udział w wyborach prezydenckich.

Chcemy dobrych relacji z Ameryką. Uważamy, że bez współpracy z Amerykanami nie możemy rozwiązać wielu problemów na świecie i w naszym regionie, które zagrażają naszemu krajowi. Z tego powodu piekielnie są nam potrzebne dobre relacje z Waszyngtonem, ale jak to się mówi - do tanga trzeba dwojga. A jakie podejście będzie miał prezydent Donald Trump - to duże pytanie - powiedział Pieskow w wywiadzie dla programu BBC "Hard Talk".

Pytany o wypowiedzi przedstawicieli ekipy Trumpa, którzy określali Rosję jako zagrożenie, Pieskow wskazał, że ludzie ulegają wpływowi swojego otoczenia, a te kręgi w USA są obecnie nastawione wrogo wobec Rosji. Rosja - zapewnił - odnosi się do tych wypowiedzi ze zrozumieniem.

Prezydencki rzecznik odrzucił oskarżenia, jakoby był jednym z głównych organizatorów kampanii mającej na celu wywarcie wpływu na wynik wyborów prezydenckich w Rosji. To nieprawda - zapewnił. Według niego "codziennie dochodzi do setek i tysięcy cyberataków na systemy informatyczne Federacji Rosyjskiej, niektóre z nich prowadzone są z terytorium Stanów Zjednoczonych". Jednak Rosja - jak mówił Pieskow - uważa, że te ataki "nie mają związku z rządami".

Przedstawiciel Kremla pytany o ewentualny udział w wyborach prezydenckich w Rosji opozycjonisty Aleksieja Nawalnego, który już ogłosił, że zamierza w nich startować, odparł, że "decyzję w tej sprawie może podjąć tylko szef Centralnej Komisji Wyborczej" Rosji. Stwierdził następnie: "myślę, że byłoby korzystne dla Rosji, gdybyśmy mieli (...) doświadczonych profesjonalistów i polityków, mogących rywalizować z obecną władzą w osobie prezydenta Putina, którego popiera 90 proc. społeczeństwa".

Pieskow powtórzył swe słowa z 2004 roku o tym, że jako obywatel Rosji ma nadzieję, że Putin zdecyduje się na kolejną kadencję prezydencką. Rosyjska redakcja BBC, która opublikowała fragmenty wywiadu ocenia, że Pieskow "jednoznacznie dał do zrozumienia, że jego zwierzchnik będzie kandydował na kolejną kadencję".

(mn)