​W środę tuż przed północą na lotnisku w Pradze wylądował samolot z amerykańskim lekarzem, który w Ugandzie miał kontakt z osobą zakażoną wirusem Ebola. Mężczyzna został natychmiast przewieziony specjalistyczną karetką do kliniki zakaźnej, gdzie przez trzy tygodnie będzie przebywał w pełnej izolacji.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Czeskie Ministerstwo Zdrowia zapewnia, że lekarz nie stanowi zagrożenia dla społeczeństwa - nie będzie mieć żadnego kontaktu z obywatelami Czech. Resort podkreśla, że nie wiadomo, czy mężczyzna zaraził się wirusem. Obecnie nie wykazuje żadnych objawów choroby, dlatego pozostanie pod obserwacją, bez leczenia i badań. W przypadku pojawienia się symptomów, próbki zostaną natychmiast przesłane do specjalistycznego laboratorium w Berlinie, które potwierdzi diagnozę w ciągu kilku godzin.

Według czeskich służb nie ma ryzyka rozprzestrzenienia się Eboli - wirus przenosi się wyłącznie przez bezpośredni kontakt z płynami ustrojowymi osoby zakażonej, a nie drogą powietrzną.

Transport pacjenta z lotniska do szpitala zabezpieczała wyspecjalizowana ekipa ratowników w kombinezonach ochronnych. W klinice lekarz będzie przebywać w specjalnym namiocie izolacyjnym, mając do dyspozycji jedynie telefon komórkowy.

Tego samego dnia z lotniska Entebbe w Ugandzie odleciał jeszcze drugi samolot. Inny amerykański lekarz, który miał kontakt z Ebolą, trafił nim do szpitala Charite w Berlinie.

Zagrożenie międzynarodowe

Doniesienia o nowych przypadkach Eboli pojawiły się w północno-wschodniej części Demokratycznej Republiki Konga już w piątek, jednak eksperci są zdania, że choroba mogła rozprzestrzeniać się w tym kraju od kwietnia. Do tej pory wiadomo o 35 potwierdzonych i 543 podejrzanych przypadkach zakażenia oraz śmierci co najmniej 131 osób.

W miniony weekend Światowa Organizacja Zdrowia uznała epidemię za zagrożenie dla zdrowia publicznego o znaczeniu międzynarodowym po tym, jak potwierdzono dwa przypadki również w Ugandzie. Na szalejący obecnie w Demokratycznej Republice Konga (DRK) i Ugandzie wariant wirusa nie ma jeszcze skutecznej szczepionki ani metod leczenia.

To już 17. epidemia Eboli w DRK od wykrycia tej choroby w 1976 r., przy czym zakończenie poprzedniej ogłoszono pod koniec ubiegłego roku. Najpoważniejsza dotąd epidemia przypadła na lata 2018-20 i doprowadziła do ponad 1 tys. zgonów we wschodniej części DRK.

Czym jest wirus Ebola?

Wirus Ebola to jeden z najbardziej niebezpiecznych patogenów znanych człowiekowi. Należy do rodziny filowirusów i wywołuje ciężką chorobę zakaźną - gorączkę krwotoczną Ebola. Po raz pierwszy został zidentyfikowany w 1976 roku podczas dwóch jednoczesnych epidemii w Afryce - w Sudanie oraz w Demokratycznej Republice Konga, w pobliżu rzeki Ebola, od której pochodzi jego nazwa.

Choroba wywoływana przez wirusa Ebola zaczyna się nagle, zwykle wysoką gorączką, silnym osłabieniem, bólami mięśni i głowy. W miarę postępu infekcji pojawiają się wymioty, biegunka, wysypka, a w ciężkich przypadkach także krwotoki wewnętrzne i zewnętrzne. Wirus przenosi się głównie przez bezpośredni kontakt z krwią, wydzielinami lub innymi płynami ustrojowymi osoby zakażonej, a także przez kontakt z zakażonymi zwierzętami lub przedmiotami.

Ebola jest chorobą o bardzo wysokiej śmiertelności - w zależności od szczepu wirusa i dostępności opieki medycznej, umiera od 25 do nawet 90 procent zakażonych. Leczenie polega głównie na łagodzeniu objawów i podtrzymywaniu funkcji życiowych pacjenta, ponieważ nie istnieje specyficzny lek przeciwwirusowy. W ostatnich latach opracowano jednak skuteczne szczepionki na konkretne warianty wirusa, które pomagają ograniczać rozprzestrzenianie się choroby podczas epidemii.