​Na Alasce ratownicy prawdopodobnie podejmą wkrótce próbę dotarcia do wraku samolotu, który rozbił się w Parku Narodowym Denali. W katastrofie zginęło czworo Polaków. Czekają na okno pogodowe.

Miejsce katastrofy. /National Park Service /

Przypuszcza się, że we wraku jest także ciało pilota. Wcześniej informowano, że w maszynie są tylko 4 ciała.

Możliwe, że ratownik, który został w fatalnych warunkach opuszczony na linie, mógł nie dostrzec 5 osoby. Teraz przyjęto wersję, że pilot przeżył moment katastrofy, zdołał poinformować o wypadku wieżę kontroli lotów pobliskiego lotniska, po czym zmarł.

Na Alasce jest Bogdan Kwiatek, przedstawiciel biura, które organizowało wyprawę. Podkreśla, że dziś pogoda poprawiła się. Jest duża szansa, że dolecą do nich, do samolotu; że zobaczą, w jakim stanie jest samolot, czy da się przeprowadzić ewakuację, czy da się przeprowadzić transport samolotu, być może samych ciał - trudno mi powiedzieć w tej chwili - mówi Bogdan Kwiatek.

Natomiast jest duża szansa na to. Także trzymajmy kciuki, żeby to się dzisiaj udało, bo niestety to może być krótkie okno pogodowe, bo tu już jest taka powolna jesień, a w górach jest ewidentnie zima - dodaje.

Warunki w każdej chwili mogą się pogorszyć. Maszyna w razie opadów śniegu może zostać całkowicie zasypana.

(ł)