Tureccy lekarze podejrzewają kolejne przypadki ptasiej grypy w pięciu miastach. W szpitalach jest w sumie ponad 20 osób. Światowa Organizacja Zdrowia na razie uspokaja, że nie ma powodów do paniki. WHO wysłała jednak do Turcji swoich ekspertów.

Rzeczniczka WHO stwierdziła, że zakażenie jest ograniczone do jednej prowincji na wschodzie kraju i w związku z tym nie potrzeba zbytecznej paniki. Do Van we wschodniej Turcji ma wysłano pięciu specjalistów Organizacji. Mają oni zbadać, czy dzieci zaraziły się od drobiu, czy już bezpośrednio od siebie. Byłby to pierwszy przypadek przeniesienia choroby z człowieka na człowieka.

Laboratorium w Londynie potwierdziło, że przesłane z Turcji próbki to niezwykle groźny szczep choroby, H5N1.

11-letnia dziewczynka jest trzecią ofiarą ptasiej grypy w Turcji. Wczoraj zmarła jej 15-letnia siostra, wcześniej 14-letni brat. W szpitalu leży jeszcze 6-letni brat ofiar i kilkanaście innych osób. czytaj więcej

W ciągu ostatniego tygodnia do szpitala w miejscowości Van trafiło około 40 pacjentów, u których lekarze podejrzewali ptasią grypę. Trzy z nich zmarły, a 15 wciąż pozostaje pod opieką lekarzy. Stan trzech osób jest krytyczny.