Brytyjska poczta (Royal Mail) dostarczyła przesyłkę z magazynem dla rodziców do adresata po... 19 latach. Paul Edwards zamówił czasopismo dla rodziców, gdy pierwsze dziecko miało półtora roku, a drugie miało się wkrótce urodzić. Gazeta dotarła do niego, gdy dzieci opuściły już rodzinne gniazdo. Poczta do przesyłki dołączyła list z przeprosinami "za wszelkie niedogodności".

  • Paul Edwards otrzymał magazyn dla rodziców 19 lat po jego zamówieniu.
  • Gazeta z 2007 roku dotarła, gdy dzieci adresata poszły już na studia.
  • Royal Mail przeprosiła za spóźnienie, a historia stała się hitem w sieci.
  • Bądź na bieżąco! Wejdź na RMF24.pl.

Przesyłka dostarczona po 19 latach. Poczta przeprasza

Sprawa ma swój początek przed dziewiętnastoma laty, kiedy to Paul Edwards zamówił egzemplarz magazynu dla rodziców "Mother & Baby" ("Matka i Dziecko"). Wówczas jego córka miała 18 miesięcy, a syn miał się urodzić w ciągu trzech miesięcy.

Przesyłka jednak nie dotarła. Mężczyzna w rozmowie z BBC wskazał, że nie pamięta nawet, czy w ogóle zauważył kilkanaście lat temu, że magazyn do niego nie dotarł.

Gazeta w końcu jednak trafiła w ręce Edwardsa. Po 19 latach, w miniony piątek, obecnie 52-letni ojciec wyjął ze skrzynki pocztowej zamówiony egzemplarz, do którego załączony był list z przeprosinami od poczty - "za wszelkie niedogodności".

Mężczyzna, którego dzieci mają teraz 18 i 20 lat, powiedział w rozmowie z brytyjskim nadawcą, że uznał to za "po prostu dziwaczne".

Dostajesz naderwany, pognieciony worek i myślisz: "co to do diabła jest?". W dodatku widzisz na nim "szczere przeprosiny" - mówił Edwards. Poczta załączyła bowiem list z przeprosinami "za wszelkie niedogodności".

"Po prostu to wyrzucę"

Mężczyzna podkreślił, że sytuacja go rozbawiła, a zwłaszcza przeprosiny od poczty. Dzieci Edwardsa, jak wskazał, już opuściły rodzinne gniazdo.

52-latek ocenił, że "zdrowy rozsądek podpowiadałby wyrzucić to do kosza" zamiast dostarczać po 19 latach.

Kilka osób mówiło mi, żebym wystawił to czasopismo na eBay-u, ale to nie w moim stylu. Po prostu to wyrzucę - przyznał w rozmowie z brytyjską stacją.

Brytyjska poczta w ogniu krytyki

Brytyjska poczta oświadczyła, że przesyłka nie zaginęła, lecz prawdopodobnie ktoś ponownie włożył ją do systemu pocztowego. Instytucja podkreśliła, że codziennie sprawdza swoje biura doręczeń oraz maszyny sortujące.

Jak wskazała telewizja BBC, brytyjska poczta była w ostatnim czasie krytykowana za czas dostaw. Niekiedy opóźnienia skutkowały odwołanymi wizytami lekarskimi.

Rzecznik poczty wskazał, że "gdy przesyłka jest już w systemie pocztowym, zostanie dostarczona pod wskazany adres". Potwierdza to przypadek Paula Edwardsa.