Wbrew temu, co ogłosiło brytyjskie Radio Caroline, król Karol III żyje i ma się dobrze. Rozgłośnia zrzuca winę na błąd w systemie, wyjaśniając, że przypadkowo został uruchomiony protokół "Śmierć monarchy".
- Po więcej informacji z Polski i ze świata zapraszamy na stronę główną RMF24.pl.
Radio Caroline, nadające na południu Anglii i w Midlands, krainie historyczno-geograficznej w środkowej części kraju, ogłosiło we wtorek śmierć króla Wielkiej Brytanii Karola III.
Słuchacze relacjonowali, że program został nagle przerwany, prowadzący poinformowali o zawieszeniu nadawania w związku ze śmiercią króla Karola III, a następnie puszczono hymn narodowy "Boże, chroń Króla".
Radio zamilkło na 15 minut, po czym prezenterzy wrócili na antenę i przeprosili za błąd.
Stacja radiowa opublikowała później na Facebooku oświadczenie, w którym przeprosiła za incydent. Wyjaśniono, że błąd w systemie sprawił, iż przypadkowo uruchomiony został protokół "Śmierć monarchy".
Według Radio Caroline, wszystkie brytyjskie rozgłośnie mają przygotowaną taką procedurę na wypadek śmierci Jego Królewskiej Mości, mając nadzieję, że długo nie będzie potrzebna.
W komunikacie wskazano, że po tym, jak program został przerwany, pracownicy stacji zorientowali się w sytuacji, wrócili do nadawania i wygłosili przeprosiny na antenie.
"Radio Caroline z przyjemnością transmitowało Świąteczne Orędzie Jej Królewskiej Mości Królowej, a obecnie Króla, i mamy nadzieję robić to przez wiele kolejnych lat" - napisano.
"Przepraszamy Jego Królewską Mość i naszych słuchaczy za wszelkie niedogodności, jakie spowodowaliśmy" - mówi, cytowany w oświadczeniu, kierownik rozgłośni Peter Moore.


