Czterech obywateli Mołdawii, podejrzanych o serię włamań do sklepów dwóch znanych sieci handlowych, zostało zatrzymanych przez kujawsko-pomorskich policjantów. Złodzieje wpadli na gorącym uczynku podczas próby kolejnego skoku w Ozorkowie w Łódzkiem. Straty mogą sięgać nawet miliona złotych.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl.
Jak informuje reporter RMF FM Krzysztof Zasada, policjanci z komendy wojewódzkiej w Bydgoszczy prowadzili intensywne śledztwo w sprawie serii włamań do sklepów na terenie całego kraju od listopada 2024 roku - wtedy doszło do pierwszej kradzieży.
Kolejne podobne zdarzenia pozwoliły policjantom połączyć sprawy i wytypować potencjalnych sprawców.
Funkcjonariusze ustalili, kiedy i gdzie szajka planuje kolejny skok. Do zatrzymania doszło nad ranem w Ozorkowie (woj. łódzkie) na gorącym uczynku - sprawcy próbowali dostać się do sklepu od strony zaplecza.
Jak wynika z ustaleń śledczych, ich działania polegały zazwyczaj na szybkim włamaniu i kradzieży sejfów z utargiem. Następnie znikali bez śladu.
Według szacunków, z kilkudziesięciu włamań sprawcy - czterej obywatele Mołdawii - mogli uzyskać ponad milion złotych. Śledczy ustalają skalę tego procederu. Na razie włocławska prokuratura postawiła im po dwa zarzuty usiłowania kradzieży, ale lista ich przestęstw jest znacznie dłuższa.
Pojawiają się także podejrzenia, że grupa działała nie tylko w Polsce, ale również u naszych południowych sąsiadów.


