"Wojna w sercu Paryża" - brzmi tytuł artykułu w paryskim dzienniku "Le Figaro" komentujący wczorajsze zamachy terrorystyczne. Francuska prasa dziś rano gwałtownie reaguje na tragedię, w której zginęło co najmniej 128 osób, a ponad 200 zostało rannych.

Paryż po zamachach /LAURENT DUBRULE /PAP/EPA

Barbarzyństwo terroryzmu wkroczyło w historyczny etap - napisał szef lewicowego dziennika "Liberation" Laurent Joffrin. Nie można nie połączyć tych krwawych wydarzeń z walkami, które toczą się na Bliskim Wschodzie - dodał, nawiązując do konfliktu w Syrii, gdzie trwa wojna domowa i walka z dżihadystami z Państwa Islamskiego (IS). Jego zdaniem Francja powinna bez wahania kontynuować tę walkę.

Ofiary piątkowych zamachów są tragicznymi świadkami wojny światowej, której Francja, wbrew własnej woli, staje się głównym polem bitwy - ocenia regionalny dziennik z zachodniej Francji "Charente Libre".

Z kolei dziennik "Le Parisien" pisze, że w imię "prawdziwych męczenników i niewinnych ofiar oraz w imię Republiki" Francja pozostanie zjednoczona i stawi czoła tragedii.