Północnokoreański dyktator Kim Dzong Un uczestniczył w ceremonii inaugurującej otwarcie ośrodka wypoczynkowego z gorącymi źródłami w północno-wschodniej prowincji kraju. Zachwalał go jako "wspaniały" obóz wypoczynkowy. Na oficjalnych zdjęciach widać Kima w długim czarnym płaszczu rozmawiającego z kąpiącymi się w basenach ludźmi.
- Kim Dzong Un otworzył nowy ośrodek wypoczynkowy z gorącymi źródłami w prowincji Hamgyong Północny.
- Ośrodek Onpho to największy kompleks gorących źródeł w Korei Północnej.
- Chcesz wiedzieć, co dzieje się w kraju i na świecie? Wejdź na rmf24.pl.
Ceremonia otwarcia Obozu Wypoczynkowego Ludzi Pracujących Onpho odbyła się wczoraj. Jak podkreślała północnokoreańska agencja prasowa KCNA, obóz wypoczynkowy Onpho, położony w prowincji Hamgyong Północny, jest największym ośrodkiem gorących źródeł w Korei Północnej.
W lipcu 2018 roku Kim Dzong Un nakazał przebudowę domu wypoczynkowego na kompleksowy ośrodek usługowy i leczniczy. Wcześniej surowo skrytykował złe zarządzanie i warunki sanitarne obozu.
Po obejrzeniu odnowionego ośrodka Kim ocenił, że wszystkie części obozu są rozmieszczone w zrównoważony sposób, a elementy architektoniczne dobrze harmonizują z otoczeniem - podała KCNA.
"Kim Dzong Un powiedział, że oglądanie obozu wypoczynkowego, który został przebudowany na wspaniałą bazę usług wypoczynkowych dla ludzi, sprawiło, że poczuł dumę, iż dokonał kolejnej wartościowej rzeczy" - czytamy w oficjalnej depeszy KCNA.
Przywódca Korei Północnej nakazał urzędnikom ośrodka pełne przygotowania do uruchomienia i otwarcia go w lutym.
Jak zauważa południowokoreańska agencja informacyjna Yonhap, inspekcja Kima wydaje się mieć na celu zaostrzenie dyscypliny wśród urzędników partyjnych i rządowych przed kluczowym kongresem partii, który ma się odbyć w przyszłym miesiącu.
Na początku tego tygodnia Kim Dzong Un ogłosił dymisję wicepremiera Janga Sunga Ho podczas uroczystości otwarcia pierwszego etapu modernizacji w zakładach maszynowych w prowincji Hamgyong Południowy. Zrobił to bez zapowiedzi, w obecności podwładnych. Dyktator Korei Północnej nie miał litości - drwił ze swojego podwładnego, a jego nominację uznał za zaprzęgnięcie kozła do wozu.


