Za apele o zastosowanie sankcji wobec państwa białoruskiego, obywateli i organizacji z tego kraju grozić będą kary do 12 lat więzienia. Jak podała agencja BiełTA, powołując się na służby prasowe Alaksandra Łukaszenki, szef państwa podpisał ustawę w tej sprawie, która wprowadza zmiany w białoruskim kodeksie karnym.

Nowe przepisy przewidują karę sześciu lat pozbawienia wolności za apele o sankcje, jeśli ich odbiorcami będą zwykli ludzie. Za tego typu wypowiedzi skierowane do obcych państw, organizacji zagranicznych i międzynarodowych grozić będzie 10 lat więzienia. 

Najwyższe kary - do 12 lat więzienia - przewidziane są w wypadku, gdy takie apele "dokonywane są przez osobę urzędową z wykorzystaniem jej kompetencji służbowych", albo gdy apele te "doprowadziły do innych poważnych skutków". Jako takie skutki ustawa wymienia ograniczenia handlu czy włączenie zakładów białoruskich na listę podmiotów objętych sankcjami.

Na początku grudnia Unia Europejska uchwaliła kolejny pakiet sankcji wobec Białorusi. Restrykcje polegają na zakazie wjazdu do UE i zamrożeniu aktywów. Obejmują one ok. 30 osób i podmiotów zaangażowanych w represje wobec społeczeństwa obywatelskiego i sprowadzanie migrantów na Białoruś. Dotyczą m.in. linii lotniczych Belavia. Wprowadzenie nowych sankcji ogłosiły również USA, Wielka Brytania i Kanada.