W Los Angeles rozpoczął się długo wyczekiwany proces cywilny przeciwko dwóm największym platformom społecznościowym na świecie - Meta i YouTube. Nastolatka, która pozwała technologicznych gigantów, twierdzi, że celowo uzależniają dzieci od swoich usług, prowadząc do poważnych problemów psychicznych. Wynik tej sprawy może mieć daleko idące konsekwencje dla branży internetowej i przyszłości mediów społecznościowych.
- W Los Angeles ruszył precedensowy proces cywilny przeciwko Meta i YouTube.
- Powódka, znana jako KGM, oskarża platformy o celowe uzależnianie dzieci i wywoływanie szkód psychicznych.
- Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.
W poniedziałek 9 lutego w sądzie w Los Angeles rozpoczął się jeden z najważniejszych procesów ostatnich lat. Na ławie oskarżonych zasiadły dwie największe firmy technologiczne świata - Meta (właściciel Facebooka i Instagrama) oraz YouTube, należący do Google. Sprawa, którą wytoczyła im młoda kobieta znana pod inicjałami KGM, już teraz określana jest mianem precedensowej.
Powódka twierdzi, że korzystanie z YouTube’a rozpoczęła w wieku zaledwie 6 lat, a z Instagrama - mając 9 lat. Według jej zeznań platformy społecznościowe doprowadziły do poważnych problemów psychicznych, w tym zaburzeń lękowych, problemów z postrzeganiem własnego ciała oraz myśli samobójczych. Jej prawnik, Mark Lanier, w mocnych słowach oskarżył gigantów o celowe projektowanie swoich produktów w taki sposób, by uzależniały najmłodszych użytkowników.
Prawnicy Meta i YouTube odpierają zarzuty, wskazując, że źródłem problemów powódki była trudna sytuacja rodzinna, a nie korzystanie z mediów społecznościowych. Podkreślają również, że firmy wdrożyły liczne narzędzia mające chronić dzieci i młodzież przed negatywnymi skutkami korzystania z ich usług. W trakcie procesu mają zeznawać czołowi przedstawiciele branży, w tym Mark Zuckerberg (szef Meta), Adam Mosseri (szef Instagrama) oraz Neal Mohan (szef YouTube’a).
Choć proces nie ma charakteru pozwu zbiorowego, jego wynik może mieć ogromne znaczenie dla całej branży technologicznej. Jeśli sąd uzna winę platform, otworzy to drogę do setek podobnych spraw na całym świecie, potencjalnie prowadząc do wypłat wielomilionowych odszkodowań i wymuszając zmiany w sposobie działania mediów społecznościowych. Eksperci porównują tę sprawę do historycznych procesów przeciwko koncernom tytoniowym, które na zawsze zmieniły oblicze tej branży.
Warto dodać, że ta sama powódka wcześniej pozwała właścicieli innych popularnych aplikacji - Snapchata i TikToka. W tych przypadkach jednak strony doszły do porozumienia i zawarły ugody przed rozpoczęciem procesu sądowego.


