To najgroźniejszy pożar na Teneryfie od kilkudziesięciu lat – oceniają eksperci. Ewakuowano z domów blisko 4000 osób, płomienie strawiły już ponad 2500 hektarów lasu. Z ogniem walczy 350 strażaków i żołnierzy.

Pożar wybuchł w okolicach wulkanu Teide i w ciągu 24 godzin rozprzestrzenił się w stronę północy wyspy. Wciąż nie został opanowany.

Służby obrony cywilnej Teneryfy podały, że w walce z żywiołem bierze udział ponad 350 osób, z których blisko połowę stanowią żołnierze. Wspiera ich 17 samolotów gaśniczych.

Rząd wspólnoty autonomicznej Wysp Kanaryjskich poinformował, że rano zarządzono ewakuację ludności w gminach El Rosario i La Orotava. W sumie swoje domy musiało opuścić na Teneryfie blisko 4000 osób zagrożonych przez szybko przesuwający się po wyspie pożar.

Powietrze na popularnej wśród turystów kanaryjskiej Teneryfie zostało skażone przez popioły. Burmistrz gminy Candelaria Maria Brito wezwała mieszkańców do pozostania w domach.

Popiół dostał się już do wody u brzegów Teneryfy, co potwierdziły lokalne media. Odnotowały, że czarne plamy skażonej pyłem z pogorzelisk wody zaobserwowano w kilku miejscach wokół kanaryjskiej wyspy.

Władze nie ukrywają zagrożenia, przed jakim stoją turystyczne kurorty. Wyspę porastają bowiem łatwopalne sosny. Jeśli pożaru szybko nie da się opanować, może posuwać się w stronę położonych na południu Teneryfy Santa Cruz czy Puerto de la Cruz.

Jednocześnie władze informują, że międzynarodowe lotnisko działa bez zakłóceń.