Zawieszenie broni w sektorze energetycznym ma być wiodącym tematem kolejnej rundy dyskusji w kwestii pokoju w Ukrainie atakowanej przez Putina. Rosja, Ukraina i USA zasiądą do rozmów 17 i 18 lutego w Genewie. Szef biura Wołodymyra Zełenskiego Kyryło Budanow poinformował na Telegramie, że delegacja ukraińska już wyruszyła na miejsce. Ostatnie rozmowy trójstronne odbyły się 4 i 5 lutego w Abu Zabi. Czy najbliższe w końcu przyniosą przełom?
- 17 i 18 lutego w Genewie odbędzie się kolejna runda negocjacji między Ukrainą, Rosją i USA dotycząca zakończenia zawieszenia lub zakończenia wojny w Ukrainie.
- Znany jest skład delegacji ukraińskiej, natomiast składy rosyjskiej i amerykańskiej strony nie zostały jeszcze ujawnione.
- Jakie będą główne punkty rozmów? Ile lat gwarancji bezpieczeństwa proponują Ukrainie USA? Szczegóły poniżej.
- Najnowsze informacje z Polski i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Kolejna runda negocjacji między Ukrainą, Federacją Rosyjską i Stanami Zjednoczonymi, dotycząca zakończenia wojny w Ukrainie, odbędzie się 17 i 18 lutego w Genewie w Szwajcarii. Będzie to drugi raz - po Abu Zabi - kiedy to przedstawiciele Donalda Trumpa jednocześnie spotkają się z negocjatorami z Ukrainy i Rosji. Wcześniej Amerykanie rozmawiali z delegacjami osobno.
Jak podaje "Ukraińska Prawda" ze strony ukraińskiej do stołu zasiądzie m.in. sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy Rustem Umerow, szef biura Wołodymyra Zełenskiego Kyryło Budanow, szef Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy Andrij Hnatow, zastępca szefa Ministerstwa Obrony Ukrainy Wadym Skibicki. Nie ma jeszcze natomiast oficjalnych informacji o członkach amerykańskiej i rosyjskiej delegacji.
Kremlowska propagandowa agencja TASS, powołując się na zachodnie źródła, poinformowała, że wiodącym tematem ma być kwestia zawieszenia broni w sektorze energetycznym. To pokłosie wymiany ciosów między Rosją a Ukrainą. Putin od początku zimy - wykorzystując mróz jako broń wojenną - atakuje nie tylko cywilów, ale przede wszystkim ukraińską infrastrukturę energetyczną. W styczniu ok. 60 proc., a dziś również znacząca część mieszkańców m.in. Kijowa, jest odcięta od prądu i ogrzewania. W stolicy Ukrainy stoją mobilne namioty, gdzie można się ogrzać i naładować telefon czy inne urządzenia elektroniczne. W przetrwaniu mrozów sięgających nocami do ok. 20 st. C pomagają m.in. agregaty i nagrzewnice, które dostarcza Polska.
Ukraina nie pozostaje dłużna i również, odpowiadając na ataki Rosjan, celuje w rosyjską infrastrukturę energetyczną. W miniony weekend zaatakowano rosyjskie instalacje naftowe w Kraju Krasnodarskim nad Morzem Czarnym, port w Tamaniu czy skład ropy w wiosce Wołna.
Oprócz tego amerykańska, rosyjska i ukraińska delegacja mają po raz kolejny negocjować warunki zawieszenia broni. Jednym z głównych tematów będzie kwestia wycofania rosyjskich wojsk z okupowanych terenów oraz przyszły status tych obszarów.
Ukraina podkreśla, że nie zaakceptuje żadnych rozwiązań, które oznaczałyby utratę suwerenności nad swoim terytorium. Gra toczy się przede wszystkim o Donbas, czyli największy i najważniejszy okręg przemysłowy Ukrainy. Jego całkowite zdobycie przez Kreml, który i tak kontroluje już 80-90 proc. regionu, oznaczałoby otwartą drogę na Kijów. Donbas jest cenny przede wszystkim ze względu na surowce naturalne, szczególnie węgiel kamienny. Znajdują się tam również złoża rud żelaza, rtęci, manganu, soli i innych minerałów. To również centrum przemysłu ciężkiego: metalurgii, przemysłu maszynowego i chemicznego oraz hutnictwa. Region ma ogromne znaczenie strategiczne. Przebiegają tam ważne linie kolejowe, drogi i infrastruktura energetyczna.
Fundamentalną kwestią są także gwarancje bezpieczeństwa. W miniony weekend - podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa - prezydent Wołodymyr Zełenski poinformował, że Stany Zjednoczone zaproponowały gwarancje na 15 lat po wojnie, ale Ukraina chce umowy na 20 lat lub dłużej. Podkreślił, że jest to szczególnie ważne dla inwestorów i biznesu. Dziś mamy propozycję ze strony amerykańskiej na 15 lat, ale naciskamy na 20 lat i więcej: 30, a nawet 50 lat. Zobaczymy, czy administracja i Kongres będą skłonni to zaakceptować - powiedział. Dodał, że po zawarciu pokoju w Ukrainie będą potrzebne oddziały żołnierzy z tzw. koalicji chętnych, choć Rosja jest temu zdecydowanie przeciwna.
Amerykański Instytut Studiów nad Wojną napisał dzisiaj w komunikacie, że Kreml nadal porusza kwestię przyszłych wyborów w Ukrainie, aby "szerzyć fałszywe twierdzenia o nielegalności obecnego rządu ukraińskiego" i domaga się wprowadzenia środków umożliwiających kontrolowanie polityki ukraińskiej. Według instytutu Kreml nadal daje do zrozumienia, że odrzuci każdy wynik wyborów, który nie doprowadzi do powstania prorosyjskiego rządu w Ukrainie.


