"Miała ogromną ranę powyżej uda i uraz głowy" - tak 42-letni Paul Reid mówi w rozmowie z "The Sun" o 8-letniej Saffie Rose Roussos. Dziewczynka to najmłodsza ofiara poniedziałkowego zamachu w Manchesterze. "Pytała, gdzie jest jej mamusia, co się stało" - mówi mężczyzna. "Chciała być blisko mamy. Umierała" - wspomina 42-latek ze łzami w oczach.

Paul Reid był w poniedziałek wieczorem na koncercie Ariany Grande w Manchester Arena. Jak wspomina, w pewnym momencie usłyszał ogromny huk. Od razu zadzwonił na numer ratunkowy. Był przekonany, że doszło do zamachu.

Wszędzie było pełno ciał. Ludzie uciekali w panice, krzyczeli. Nigdy nie zapomnę tych odgłosów. W hali panował chaos - wspomina w rozmowie z "The Sun" Paul Reid. Próbowałem pomóc tym ludziom,  widziałem nastolatkę, która drżała na całym ciele. Ktoś za mną powiedział: Już nic nie można dla niej zrobić - opowiada.

W pewnym momencie mężczyzna zobaczył 8-letnią Saffie. Była przytomna. Zapytałem, jak się nazywa. Zrozumiałem, że Sophie. Zapytałem ją, ile ma lat. Powiedziała, że osiem - mówi Reid. Podkreśla, że cały czas mówił do dziewczynki, chciał, żeby była przytomna.  

Pytałem, czy podobał jej się koncert. Widziałem jednak, że ma problemy z oddychaniem. W pewnym momencie zapytała: Gdzie jest moja mamusia? - wspomina 42-latek. Odpowiedziałem, że nie wiem, ale na pewno za chwilę się odnajdzie, wszystko będzie w porządku. Miała ogromną dziurę nad udem, ale nie wypływała z niej krew. Miała też dużą ranę na głowie - opowiada.

8-latka, rodzice, którzy przyszli odebrać dzieci z koncertu... Oni zginęli w Manchesterze

8-latka, która przyszła na koncert z mamą i starszą siostrą. 15-latka, której matka szukała ponad dobę. Polskie małżeństwo, które miało odebrać córki po występie Ariany Grande. Te osoby są wśród 22 ofiar śmiertelnych poniedziałkowego zamachu w Manchesterze. czytaj więcej

Saffie chciała dowiedzieć się, co się stało. Co miałem jej powiedzieć? Zapewniłem tylko, że ratownicy są już w drodze - wspomina mężczyzna. Traciła przytomność, zaczęła się trząść, mówiła, że jest jej zimno. Nakryłem ją płaszczem, ale nadal mówiła, że marznie - opowiada Reid. Nie płakała, cały czas była spokojna - dodaje.

Mężczyzna widział Saffie po raz ostatni, gdy zabierali ją ratownicy. Wtedy jeszcze żyła, miała otwarte oczy - mówi.

Reid wspomina, że próbował się później dowiedzieć, co stało się z 8-latką. Niestety, następnego dnia w mediach zobaczył jej zdjęcie wśród ofiar śmiertelnych zamachu.

Saffie była na koncercie razem z matką i starszą siostrą. Kobieta została ciężko ranna. 

W zamachu w Manchesterze zginęły 22 osoby - w tym polskie małżeństwo.

(mpw)