Dane pozyskane z transpondera samolotu linii Germanwings, który we wtorek rozbił się we francuskich Alpach pokazują, że autopilot Airbusa został ustawiony ręcznie, aby maszyna zeszła z wysokości przelotowej na ok. 30 m - informuje portal Flightradar24.

Portal zajmujący się monitorowaniem ruchu lotniczego podkreśla, że w dziewięć sekund po przeprogramowaniu autopilota maszyna zaczęła obniżać lot. Analitycy Flightradar24 podkreślają także, że program samolotu nie przyjmuje wartości zero i dlatego minimalną wysokością do ustawienia przez pilotującego są okolice 30 metrów (100 stóp). Wcześniej w czwartek francuska prokuratura podała, że do katastrofy najpewniej rozmyślnie doprowadził drugi pilot pod nieobecność kapitana w kokpicie. Według wersji przedstawionej przez prokuraturę z Marsylii intencją drugiego pilota, 28-letniego obywatela Niemiec Andreasa Lubitza, było zniszczenie samolotu.

Kapitan, którego niemieckie media zidentyfikowały jako Patricka S., najprawdopodobniej wychodząc do toalety, przekazał Lubitzowi kontrolę nad maszyną. Nie zdołał potem wrócić do kokpitu, ponieważ drugi pilot uniemożliwił mu otwarcie drzwi. Drzwi do kokpitu można było zablokować tylko ręcznie.

Z nagrania zarejestrowanego przez czarną skrzynkę Airbusa A320 wynika, że pasażerowie dopiero w ostatniej chwili zorientowali się, że dojdzie do tragedii. Ich krzyki rozległy się tuż przed rozbiciem się maszyny. W katastrofie zginęło 150 osób, głównie Niemcy i Hiszpanie.

Transpondery to urządzenia elektroniczne stosowane do retransmisji sygnałów telekomunikacyjnych; umożliwiają one lokalizację i identyfikację maszyn i są używane w systemach zarządzania ruchem lotniczym.

Airbus A320 rozbił się we wtorek we francuskich Alpach, lecąc z Barcelony do Duesseldorfu. W katastrofie zginęło 144 pasażerów i 6 członków załogi: 75 Niemców, 50 Hiszpanów, a także obywatele USA, Maroka, W. Brytanii, Argentyny, Australii, Belgii, Kolumbii, Danii, Izraela, Japonii, Meksyku, Iranu i Holandii.

(ug)