Szwedzka prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie tankowca Sea Owl 1, który dzień wcześniej został zatrzymany na Bałtyku przez Straż Przybrzeżną i policję tego kraju. Statek płynął z brazylijskiego Santos do rosyjskiego Primorska pod banderą Komorów. Zdaniem służb jego kapitan – obywatel Rosji – jest podejrzany o posługiwanie się fałszywymi dokumentami.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Jak informują szwedzkie służby, to niejedyny zarzut wobec kapitana. Prokuratura mówi również o "popełnieniu poważnego przestępstwa" oraz "dodatkowych naruszeniach prawa morskiego". Obecnie na pokładzie trwają intensywne czynności śledcze, w tym przeszukania i przesłuchania załogi.
Tankowiec Sea Owl 1, mierzący 228 metrów długości, figuruje na liście sankcyjnej kilku państw, w tym krajów Unii Europejskiej. Zatrzymanie statku to kolejny cios wymierzony w rosyjską "flotę cieni", która - według ekspertów - pomaga omijać międzynarodowe sankcje i finansować działania wojenne na Ukrainie.
To nie pierwszy taki przypadek w ostatnich dniach. Tydzień wcześniej, również w rejonie Trelleborga, szwedzkie służby zatrzymały statek towarowy Caffa. Jego kapitan, również Rosjanin, przebywa obecnie w areszcie, a zarzuty wobec niego są podobne - posługiwanie się fałszywą banderą.
Zatrzymanie Sea Owl 1 spotkało się z uznaniem ze strony ukraińskiej dyplomacji. "Pochwalamy to działanie. Rosyjska flota cieni pomaga finansować wojnę z Ukrainą i zagraża naszemu europejskiemu bezpieczeństwu. Należy się z nią zmierzyć zdecydowanie i bez wahania" - napisał na platformie X szef ukraińskiego MSZ, Andrij Sybiha.


