W rumuńskim porcie w Konstancy doszło w piątek do eksplozji drona morskiego - donosi portal DIGI 24. W związku z incydentem uruchomiono tzw. Czerwony Plan Interwencyjny, czyli procedurę stosowaną w sytuacjach szczególnego zagrożenia. Według dotychczasowych informacji nikt nie został ranny. Służby szukają kolejnych dronów i jak donosi cytowany portal, znaleziono już cztery inne.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Pierwszego drona zauważono około godziny 5:00 rano w pobliżu terminalu naftowego. Niedaleko znajduje się także siedziba Rumuńskiej Agencji Ratownictwa Morskiego. Obszar został odgrodzony, a na miejscu pojawili się policjanci, żandarmi oraz inne służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo - pisze DIGI 24.

Dron samoczynnie eksplodował około godziny 10:30 czasu lokalnego (09:30 w Polsce), nie powodując żadnych ofiar - przekazał w komunikacie rumuński MON.

Był to typ drona używanego w wojnie na Ukrainie. Nie był on częścią wyposażenia armii rumuńskiej - zaznaczono. W sieci pojawiły się zdjęcia, które rzekomo przedstawiają opisywaną maszynę, zaplątaną w zaporę przeciwpowodziową.

Port w Konstancy został ewakuowany. Dwa śmigłowce przeszukują port i wybrzeże w poszukiwaniu ewentualnych innych dronów - poinformował wiceszef rumuńskiego MSW.

DIGI 24, powołując się na swoje źródła, przekazało, że odnaleziono cztery kolejne łodzie z materiałami wybuchowymi.

O porannym zdarzeniu powiadomiono już premiera Rumunii, który po posiedzeniu rządu ma udać się do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Stosowną informację otrzymał również prezydent Rumunii, Nicușor Dan, który leci do Czarnogóry na szczyt UE-Bałkany Zachodnie.

Rumuńskie MSW zapowiedziało konferencję prasową w tej sprawie.

W grudniu Rumuni zdetonowali drona morskiego zagrażającego żegludze

W grudniu 2025 r. rumuńska marynarka wojenna zneutralizowała dryfującego drona morskiego typu Sea Baby, odnalezionego około 36 mil morskich (ok. 67 km) na wschód od Konstancy (poza rumuńskimi wodami terytorialnymi). Bezzałogowa jednostka, uznana za zagrożenie dla żeglugi, została zbadana przez nurków-minerów, a następnie zniszczona w kontrolowanej detonacji - informował wówczas portal DIGI 24. Rumuńskie Ministerstwo Obrony wyjaśniało, że był to dron nawodny typu Sea Baby, wykorzystywany przez Ukrainę do operacji na Morzu Czarnym.

Po akcji ukraińska Służba Bezpieczeństwa oświadczyła, iż nie utraciła żadnego drona Sea Baby podczas prowadzonych działań i zaprzeczyła, jakoby którykolwiek z jej bezzałogowców wpłynął na rumuńskie wody terytorialne.