Prezydent Trump nasilił wojnę z mediami. Zapowiedział, że nie weźmie udziału w tegorocznym Bankiecie Stowarzyszenia Korespondentów przy Białym Domu. Nakazał zarazem administracji bojkot imprezy.

Bankiet zaplanowano na sobotę wieczór. Chociaż dla większości Amerykanów uroczysta gala w stolicy USA Waszyngtonie może nie mieć większego znaczenia, to jednak jest to nieprzyjazny gest wobec środowiska dziennikarskiego, które od miesięcy planowało tę imprezę - oceniła Eliana Johnson, autorka artykułu, który opublikowano na stronie internetowej "Politico".

Zdaniem Briana Steltera, komentatora znienawidzonej przez Trumpa telewizji CNN, bojkot Bankietu Stowarzyszenia Korespondentów przy Białym Domu "jest kolejnym atakiem prezydenta na media".

Oburzenie części mediów wywołał nie tyle fakt, że Trump już po raz trzeci z rzędu nie pojawi się na spotkaniu dziennikarskiej i towarzyskiej śmietanki USA, jakim jest doroczny bankiet korespondentów, ale to, że zakazał w tym roku członkom rządu i personelowi Białego Domu udziału w tym wydarzeniu.

Nie wiem, kogo prezydent chce ukarać zakazem udziału administracji w bankiecie. Mimo retoryki prezydenta [...] reporterzy mają dobre stosunki z wieloma osobami z obecnej administracji - powiedziała brytyjskiemu "The Mirror" Julie Mason, dziennikarka należąca do Stowarzyszenia Korespondentów przy Białym Domu.

Dziennikarz radiowy Bill Press, autor programu radiowego "Bill Press and Friends Show stwierdził, że wydany przez Trumpa zakaz udziału w bankiecie jest wyjątkowo małostkowy - "nawet jak na Trumpa". Wypowiedź Pressa zacytował konserwatywny portal internetowy "The Caller".

Trump zapowiedział, że zamiast brać udział w nudnej imprezie, będzie na wiecu przedwyborczym w stanie Wisconsin. Prezydentowi wtórował szef jego kampanii wyborczej Brad Parscale, który porównał na Twitterze galę korespondentów akredytowanych w Białym Domu do pełnej wzajemnych pochwał ceremonii wręczenia nagród w Hollywood.

Olivier Knox - dziennikarz radia satelitarnego Sirius XM i prezes Stowarzyszenia Korespondentów przy Białym Domu - spokojnie przyjął kolejny afront ze strony prezydenta Donalda Trumpa. Powiedział: "Spodziewam się przyjemnego wieczoru, który będzie dla nas świętem Pierwszej Poprawki i wielkich dziennikarzy: dawnych, obecnych i przyszłych". Jego wypowiedź o świętowaniu wolności słowa zagwarantowanej właśnie Pierwszą Poprawką do Konstytucji zacytował dziennik "The Washington Post" (WP).

Zdaniem komentatora "WP" Erika Wemple’a korespondenci przy Białym Domu nie przejmują się zbytnio zapowiadaną nieobecnością prezydenta na ich gali. Bardziej dokuczliwy jest dla nich fakt, że od marca nie odbyła się żadna konferencja prasowa rzeczniczki Białego Domu. Wcześniej Sarah Sanders zwoływała je niemal codziennie.

Bankiety założonego w 1914 r. Stowarzyszenia Korespondentów przy Białym Domu są organizowane od roku 1924. Tradycyjnie gośćmi honorowymi bankietów organizowanych w ostatnią sobotę kwietnia byli urzędujący prezydenci i wiceprezydenci Stanów Zjednoczonych, deputowani, członkowie gabinetu i sędziowie Sądu Najwyższego.

Pierwszym prezydentem, który wziął udział w bankiecie stowarzyszenia był Calvin Coolidge. Od 1924 r. gośćmi honorowymi bankietu było piętnastu prezydentów Stanów Zjednoczonych.

Tylko raz (przed Trumpem) zdarzyło się, że głowa państwa nie zaszczyciła gali swą obecnością. W 1981 r. prezydent Ronald Reagan nie uczestniczył w bankiecie, ponieważ przechodził rekonwalescencję po ranach, jakie odniósł w wyniku zamachu na jego życie w marcu tego roku. Reagan zatelefonował jednak do uczestników gali.

Dochód z dorocznej gali Stowarzyszenia Korespondentów przy Białym Domu jest przekazywany na fundusz stypendialny dla młodzieży pragnącej podjąć studia dziennikarskie.

Opracowanie: