Wśród przemawiających pojawił się znany słoweński filozof Slavoj Żiżek, głośny krytyk współczesnego kapitalizmu. Słoweniec uważany jest za duchowego ojca światowego ruchu "oburzonych". Podczas protestów powiewały czerwone flagi z sierpem i młotem oraz portrety Ernesto Che Guevary. Poparcie dla protestu wyraziły czeskie organizacje związkowe.
Obecne zdarzenia, od Egiptu aż po Wall Street, wskazują, że bój się nie skończył, lecz trwa! - ogłosił Żiżek, inspirujący się w swej pracy m.in. marksizmem. Pamiętacie, że w młodości walczyło się o socjalizm z ludzką twarzą, jednak to się nie udało. Działać nie będzie również globalny kapitalizm z ludzką twarzą - podkreślił, odwołując się do historii Czechosłowacji i wydarzeń z 1968 roku.
Żiżek oświadczył też, że demokracja istnieje, ale jedynie dla bogatych. Wzbudził tym wielki aplauz tłumów.
Policja szacuje, że w dniu 22. rocznicy początku "aksamitnej rewolucji" z 1989 roku, obchodzonej w Czechach i na Słowacji jako święto państwowe, zebrało się w Pradze około 4 tysięcy ludzi. Oprócz przeciwników rządu pojawiły się kilkusetosobowe grupy prawicowych ekstremistów oraz skrajnej lewicy. Nie doszło do żadnych incydentów.
Mniejsze demonstracje przeciw reformom rządu Neczasa odbyły się w czwartek także w innych miastach Czech.