Podczas lądowania na lotnisku w Elizabethton w stanie Tennessee samolot wypadł z pasa startowego i stanął w płomieniach. Na pokładzie maszyny byli dwaj piloci, były kierowca wyścigowy, a obecnie komentator sportowy Dale Earnhardt Jr oraz jego rodzina. Wszyscy wyszli z wypadku praktycznie bez szwanku.

Podczas lądowania na lotnisku w Elizabethton w stanie Tennessee samolot wypadł z pasa startowego i stanął w płomieniach. Na pokładzie maszyny byli dwaj piloci, były kierowca wyścigowy, a obecnie komentator sportowy Dale Earnhardt Jr oraz jego rodzina. Wszyscy wyszli z wypadku praktycznie bez szwanku.
kadr z filmu /Press Association/x-news

Cessna Citation, którą leciała rodzina Earnhardtów, podchodziła do lądowania na lotnisku w Elizabethton. Maszyna nie zmieściła się w pasie startowym i błyskawicznie zajęła się ogniem. Czarne kłęby dymu były widoczne ze znacznej odległości. Earnhardt, legendarny kierowca wyścigowy karierę zakończył w 2017 roku. Dwukrotny zwycięzca rajdu Daytona 500 może mówić o sporym szczęściu. Wypadek wyglądał groźnie. Awionetka doszczętnie spłonęła. Mimo to nikomu z obecnych na pokładzie nie stało się nic poważnego.

Earnhardt podróżował z żoną Amy, córką Islą i psem. U sterów było dwóch pilotów, którzy stanowili całą załogę lekkiego samolotu. Wszystkich udało się bezpiecznie ewakuować.

Ostatecznie do szpitala został zabrany jedynie Earnhardt, ale i tu interwencja lekarzy sprowadziła się jedynie do opatrzenia drobnych ran. Wkrótce w asyście policji 44-latek opuścił szpital i dołączył do swojej rodziny. Bóg miał nas w opiece, aniołowie byli z nami - odetchnęła z ulgą siostra Earnhardta.



Opracowała: Barbara Stanuch