​Brytyjska królowa Elżbieta II ma powód do radości. Jak donoszą brytyjskie media, w ubiegłym roku jej konie wygrały na wyścigach ponad pół miliona funtów. Większość tej sumy pochłonęły pensje trenerów i koszty związane z utrzymaniem zwierząt, które muszą być w znakomitej kondycji fizycznej.

Królowa Elżbieta II /FACUNDO ARRIZABALAGA /PAP/EPA

Rzecznik Pałacu Buckingham odmówił odpowiedzi na pytanie, czy cześć zarobionych przez konie pieniędzy wylądowała w kieszeni monarchini.

Królowa jest jedną z najbogatszych osób na Wyspach. Jej osobisty majątek to ponad 425 milionów funtów. Są to głównie nieruchomości i ziemia oraz dochód, jaki z roku na rok generują.

Pieniądze z wyścigów koni są stosunkowo niewielkim dodatkiem do tej fortuny. W ciągu ostatnich 30 lat królewskie konie wygrały aż 451 gonitw. Łączna suma zarobionych przez nie pieniędzy to prawie 7 milionów funtów.

Brytyjska monarchini jest wielką miłośniczką zwierząt. Mimo sędziwego wieku wciąż jeździ wierzchem. Krytykowana jest za to, że nigdy nie ubiera ochronnego kasku. Komentatorzy twierdzą, że jako głowa państwa powinna świecić przykładem.

Monarchini korzysta także z rad słynnego amerykańskiego zaklinacza koni Monty Robertsa, który opiekuje się jej stajniami. To on był pierwowzorem bohatera hollywoodzkiego filmu "The Horse Whisperer" z Robertem Redfordem w roli głównej.

Brytyjska królowa miała cztery lata, gdy otrzymała w prezencie od rodziców swego pierwszego konia. Był nim kucyk szetlandzki o imieniu Peggy. Dwa lata później sama utrzymywała się już w siodle, co robi skutecznie do dziś, będąc inspiracją dla wielu brytyjskich emerytów.

We wtorek monarchini osobiście odwiedziła stajnie Konnego Regimentu Kawalerii Królewskiej w Windsorze. Rumaki częstowała... miętą.

(ł)