15 osób zginęło w nocy z soboty na niedzielę w wyniku zawalenia się bloku mieszkalnego - podało ministerstwo bezpieczeństwa i obrony cywilnej. Spod gruzów budynku, którego budowa nie była jeszcze ukończona, uratowano 26 osób - wskazano w komunikacie resortu.

Do osunięcia się trzeciego, jeszcze niezamieszkanego, najwyższego piętra budynku doszło o godz. 4 nad ranem czasu lokalnego (godz. 6 w Polsce) w dzielnicy Banconi Salemebougou stolicy kraju Bamako. Rumowisko zasypało niżej położone poziomy, gdzie już mieszkali ludzie.

Akcja ratownicza trwała przez cały dzień. Służbom udało się uratować spod gruzów domu, który "runął jak domek z kart" według określenia policji, m.in. czteroletnią dziewczynkę. Dziecku nic się nie stało.

Prokuratura wszczęła śledztwo wobec właściciela budynku podejrzanego o zaniedbania i zlekceważenia zasad bezpieczeństwa.

Na miejsce katastrofy przybyli w niedzielę szefowie ministerstw: mieszkalnictwa, urbanizacji i mieszkań socjalnych, a także bezpieczeństwa i obrony cywilnej oraz resortu solidarności i walki z ubóstwem. Demonstrowali solidarność z poszkodowanymi.

Stan techniczny nowo budowanych domów w Mali pozostawia wiele do życzenia. Często dochodzi tam do zawaleń budynków stawianych poza jakąkolwiek kontrolą nadzoru budowlanego.

Były minister sprawiedliwości Mamadou Ismaila Konate napisał w niedzielę wieczór na Twitterze, że przyczyną tragedii, do jakiej doszło w Bamako, jest wszechobecna korupcja.

Umieramy w szpitalach pozbawionych sprzętu medycznego, na drogach, których utrzymanie woła o pomstę do nieba i w budynkach, które w każdej chwili mogą runąć, podczas gdy nieliczni na tym wszystkim się bogacą - zaznaczył.

Opracowanie: