Młodzi muzułmanie z Czeczenii i Dagestanu uciekają ze swoich państw w poszukiwaniu pracy, którą często znajdują w Rosji. I to właśnie tam, a nie w swoich republikach ich poglądy religijne ulegają radykalizacji - podkreśla "Financial Times".

Muzułmanie w Moskwie /ТАСС/Sergei Savostyanov /PAP/EPA

Dziennik zaznacza, że problem radykalizujących się muzułmanów przez długi czas był ignorowany przez władze Rosji.

Londyński dziennik zwraca uwagę, że dawne republiki radzieckie Kaukazu Północnego od lat borykają się z wysokim bezrobociem i słabą sytuacją gospodarczą. Taka sytuacja wywołuje wysoki poziom emigracji, szczególnie wśród młodych ludzi. Na terytorium Rosji znajdują nie tylko pracę, ale także poznają muzułmanów z innych dawnych republik ZSRR, o innych światopoglądach. W takich warunkach następuje stopniowa radykalizacja młodych ludzi - podkreśla "FT", powołując się na oceny ekspertów.

Niektóre osoby z Kaukazu Północnego radykalizują się nie u siebie w domu, ale wyjeżdżając do innych regionów Rosji w charakterze imigrantów zarobkowych. (...) Następnie pod ich wpływem radykalizują się migranci z Azji Środkowej, a potem rekrutowani są do walk w Syrii - ocenia w rozmowie z "FT" ekspert ds. Kaukazu Warwara Pachomienko.

W sytuacji, w której młodzi muzułmanie znajdują się daleko od domu i swojego środowiska, zaczynają oni zastępować swoją tożsamość regionalną religijną, wielokrotnie w wydaniu radykalnym - dodaje "FT".

Londyński dziennik podkreśla, że wielu rekrutów z Kaukazu Północnego walczących w szeregach dżihadystów ma doświadczenie wojenne, ponieważ walczyli w wojnach czeczeńskich i podczas konfliktu rosyjsko-gruzińskiego.

"FT": "Eksport potencjalnych radykałów" był po myśli Moskwy

"FT" ocenia, że Moskwa przez długi czas przymykała oko na to zjawisko. "Eksport potencjalnych radykałów" był po myśli Moskwy, która starała się za wszelką cenę zapewnić bezpieczeństwo podczas zimowej olimpiady w Soczi w 2014 roku. Brytyjski dziennik podkreśla, że taka strategia przez pewien czas się sprawdzała. Jednak eksperci w rozmowie z "FT" uważają, że problem może znowu się pojawić, a Rosja odczuje jego skutki.

Rosyjski rząd zmienił strategię działania w połowie 2014 roku, na długo przed interwencją w Syrii. (...) Dostrzegli nasze problemy z rekrutami dżihadystów i dostrzegli zagrożenie, że będą oni wracać z nowymi przyjaciółmi, bronią i pieniędzmi - powiedział anonimowy urzędnik europejski odpowiedzialny za wymianę informacji policyjnych i wywiadowczych z Moskwą. W związku z tym Rosja poważnie zaostrzyła kontrole na granicach, aby zidentyfikować potencjalnych islamistów wyjeżdżających do Syrii i Iraku.

Według danych Moskwy po stronie dżihadystów walczyło we wrześniu ok 2,4 tys. rosyjskich obywateli.

(mal)