Około 4,5 miliona złotych wydano do tej pory na działania komisji śledczej ds. Pegasusa - ustalił dziennikarz RMF FM Kacper Wróblewski. 17 stycznia miną dwa lata od powołania komisji. Do tej pory przesłuchano kilkudziesięciu świadków, z czego ponad 30-krotnie wzywani nie stawili się na przesłuchania.
- Komisja śledcza ds. Pegasusa wydała 4,5 mln zł na swoje działania. 17 stycznia miną dwa lata od jej powołania.
- Część świadków odmawiała udziału w przesłuchaniu, powołując się na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego o nielegalności komisji.
- Zakończenie prac i przedstawienie raportu, który może być tylko częściowo jawny, przewidziano na okres przed wakacjami 2026 roku.
- Więcej aktualnych informacji znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Od 17 stycznia 2024 roku komisja śledcza ds. Pegasusa bada, czy użycie tego oprogramowania inwigilacyjnego przez rząd, służby specjalne i policję w czasie, kiedy rządziło Prawo i Sprawiedliwość było zgodne z prawem. Komisja ma też ustalić, kto był odpowiedzialny za zakup Pegasusa i podobnych narzędzi dla polskich władz.
Na przestrzeni tych dwóch lat prace komisji kojarzone są przede wszystkim z notorycznym niestawiennictwem świadków, bo wzywani ponad 30 razy nie pojawiali się na posiedzeniach, a także z przymusowymi doprowadzeniami niektórych świadków przed komisję.
Ja pracowałem w komisji ds. afery Amber Gold. Tam nikomu nie przeszło przez głowę, żeby lekceważyć komisję. Tutaj to się pojawiało. To jest odprysk osłabienia państwa prawa na przykładzie Trybunału Konstytucyjnego, który dał parasol części świadków, żeby próbować uchronić się przed stawiennictwem. Cały proces z użyciem sądów i wielokrotnymi próbami doprowadzeń, w pewien sposób pokazał, że precedens, jakim jest rozliczenie w Polsce, nie jest łatwy, ale to jest niezbędne - uważa członek komisji śledczej ds. Pegasusa Witold Zembaczyński z Koalicji Obywatelskiej.
We wrześniu 20204 roku Trybunał Konstytucyjny orzekł, że "artykuł 2 uchwały Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 17 stycznia 2024 ws. powołania komisji śledczej (...) jest niezgodny z artykułem 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej".
Świadkowie, a chodzi tu przede wszystkim o polityków Zjednoczonej Prawicy, powołując się na to orzeczenie TK, niejednokrotnie podkreślali, że komisja działa nielegalnie. Jej członkowie na przestrzeni dwóch lat złożyli do tej pory kilka zawiadomień do prokuratury, w tym te dotyczące m.in. byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, byłego wiceministra sprawiedliwości Michała Wosia czy byłego szefa CBA Ernesta Bejdy.
Jak ustalił dziennikarz RMF FM Kacper Wróblewski, do tej pory na prace komisji wydano 4,5 miliona złotych. Z informacji uzyskanych w Kancelarii Sejmu wynika, że ponad 3,1 miliona złotych wydano na umowy dotyczące świadczenia doradztwa naukowego, powołanie stałych doradców i konsultantów oraz na sporządzenie przez ekspertów wszelkiego rodzaju opinii czy ekspertyz.
Z kolei około 1,4 miliona złotych kosztowała tzw. obsługa bieżących prac, czyli wynagrodzenia dla asystentów posłów, którzy zasiadają w komisji. To także koszty sporządzania zapisów z przebiegu posiedzeń np. protokołów z przesłuchań osób wezwanych.
Średnio działania komisji kosztują polskiego podatnika około 200 tysięcy złotych miesięcznie.
Według informacji RMF FM zakończenie prac komisji planowane jest najwcześniej przed wakacjami. Oprócz kolejnych zawiadomień do prokuratury, członkowie komisji przedstawią specjalny raport z działania prac. Jeśli otrzyma on odpowiednią klauzulę, wówczas komisja zwróci się do marszałka Sejmu o utajnienie części obrad, aby móc za zamkniętymi drzwiami przedstawić szczegóły dotyczące swojej działalności.
Część raportu będzie jawna, a część klauzulowana. Nie mogę w tej chwili określić, jaka będzie wysokość tej klauzuli. W Sejmie wszyscy posłowie mają z urzędu dostęp do klauzuli "tajne", ale czy będzie ona wystarczająca, by przedstawić całą prawdę o Pegasusie? Tego nie potrafię określić - podkreśla poseł KO Witold Zembaczyński, który jednocześnie dodaje, że obywatele nie zapoznają się ze szczegółami prac.
Chciałbym obniżenia wielu klauzuli, żeby móc pokazać państwu więcej na temat afery Pegasusa. Pełen sukces będzie mógł być określony tylko wtedy, kiedy taka afera w Polsce więcej się nie powtórzy. Czyli standardy wykorzystania cyberbroni i nowoczesnych technologii zostaną w naszym kraju sztywno zaszyte w ramach prawnych i politycy będą tego przestrzegać - dodaje Zembaczyński.


