Ta noc na długo pozostanie w pamięci Rachel Bloor z Brisbane w Australii. Tuż po przebudzeniu kobieta, przekonana, że ciężar na jej klatce piersiowej to jej pies, przeżyła prawdziwy szok, gdy okazało się, że zamiast futrzanego pupila głaszcze... ogromnego pytona.
- Chcesz wiedzieć więcej? Wejdź na rmf24.pl.
Do nietypowego zdarzenia doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek. Rachel Bloor, półprzytomna, sięgnęła ręką po swojego psa, lecz zamiast znajomego futra poczuła na swojej klatce piersiowej coś gładkiego i śliskiego. Zdezorientowana, schowała się pod kołdrę, a jej partner natychmiast zapalił lampkę nocną. To, co zobaczyli, przeraziło ich oboje - na łóżku leżał dwumetrowy pyton dywanowy.
Powiedział: "Kochanie, nie ruszaj się. Masz na sobie pytona, jakieś 2,5 metra długości" - relacjonowała Rachel Bloor w rozmowie z BBC. Jej pierwszą reakcją były niecenzuralne słowa, a zaraz potem polecenie, by natychmiast wyprowadzić psy z pokoju. Pomyślałam, że jeśli mój dalmatyńczyk zorientuje się, że jest tam wąż... to będzie masakra - dodała.
Partner wyprowadził zwierzęta. Jak żartował, sam również chętnie wyszedłby z pokoju.
Rachel zaczęła ostrożnie wydostawać się spod kołdry. Starałam się po prostu wysunąć spod przykrycia, cały czas myśląc: "Czy to naprawdę się dzieje? To takie dziwne" - wspomina.
Według Rachel pyton dywanowy, który jest niejadowity, najprawdopodobniej przecisnął się przez okiennice i wślizgnął prosto na łóżko. W Australii tego typu spotkania nie należą do rzadkości.
Na szczęście para zachowała zimną krew i sama pozbyła się węża, wystawiając go za okno.
Pytony dywanowe to dusiciele powszechnie występujące w przybrzeżnych rejonach Australii. Zwykle żywią się małymi zwierzętami, takimi jak ptaki.


