Dowódca amerykańskich sił lądowych generał Christopher LaNeve poinformował w Izbie Reprezentantów, że anulowanie wysłania pancernej brygady do Polski "było najbardziej sensowną opcją". Decyzja ta wywołała kontrowersje wśród amerykańskich polityków i wzbudziła niepokój wśród sojuszników Stanów Zjednoczonych w Europie. Przysłuchujący się wypowiedzi wojskowego kongresmen republikanów Don Bacon ocenił to jako policzek wymierzony Polsce.

  • Amerykańska armia zrezygnowała z wysłania pancernej brygady do Polski w ramach redukcji sił zbrojnych w Europie.
  • Redukcja sił obejmuje także wycofanie 5 tys. żołnierzy z Niemiec.
  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

W piątek, podczas wysłuchania w Izbie Reprezentantów dotyczącego budżetu amerykańskiej armii, generał Christopher LaNeve, dowódca sił lądowych Stanów Zjednoczonych, poinformował o anulowaniu planowanego wysłania pancernej brygadowej grupy bojowej (ABCT) do Polski. Generał wyjaśnił, że decyzja ta była wynikiem otrzymanych instrukcji dotyczących redukcji sił amerykańskich w Europie.

Ta odpowiedź jest dość zaskakująca, bo Polska nie była na liście redukcji obecności wojskowej - przyznał korespondent RMF FM w USA Paweł Żuchowski.

LaNeve podkreślił, że decyzja została podjęta w ścisłej współpracy z Dowództwem Europejskim. Uznaliśmy, że najbardziej sensowne byłoby, aby ta brygada nie wysyłała swoich sił na teatr działań - przyznał LaNeve. Dodał również, że współpraca z europejskim dowództwem będzie kontynuowana, aby zapewnić odpowiednie wsparcie siłom sojuszniczym.

Krytyka decyzji w Kongresie

Decyzja o anulowaniu rozmieszczenia amerykańskiej brygady pancernej w Polsce spotkała się z ostrą krytyką ze strony części amerykańskich polityków. Kongresmen Partii Demokratycznej Joe Courtney wyraził zaniepokojenie, wskazując, że zarówno przeciwnicy, jak i sojusznicy Stanów Zjednoczonych zwracają uwagę na takie posunięcia.

Courtney podkreślił, że Polska, gdzie miały zostać rozmieszczone siły, jest sojusznikiem USA w Europie i przeznacza aż 4,8 proc. PKB na obronność. To okropny sygnał, bo nasi przeciwnicy i sojusznicy zwracają na to uwagę - powiedział kongresmen, odnosząc się także do równoczesnego wycofywania 5 tys. amerykańskich żołnierzy z Niemiec.

Redukcja obecności wojskowej USA w Europie budzi niepokój wśród państw wschodniej flanki NATO, które od lat zabiegają o zwiększenie obecności amerykańskich sił na swoim terytorium.

Kiedy zapadła decyzja?

LaNeve przyznał, że decyzja o wstrzymaniu przerzutu brygady pancernej do Polski zapadła w ostatnich dniach, a część brygady była już w Polsce lub w drodze. Pytani o termin podjęcia decyzji LaNeve i występujący obok niego sekretarz ds. sił lądowych Dan Driscoll odpowiadali raz, że zapadła ona "w ciągu ostatnich kilku dni", a potem, że w ciągu ostatnich dwóch tygodni.

Konsultowałem się z generałem Grynkewichem (dowódcą sił USA w Europie - przyp. red.) na temat różnych elementów znajdujących się w Europie, w sprawie tego, który byłby najrozsądniejszy, by to wstrzymać — powiedział generał.

Przepytujący urzędników kongresmeni — szef komisji Mike Rogers (republikanin), wiceszef Adam Smith (demokrata) i Austin Scott (republikanin) zgodnie krytykowali decyzję i sposób jej podjęcia. Scott kwestionował też tłumaczenia Pentagonu, że nie była to decyzja podjęta w ostatniej chwili. 

Szef komisji Rogers zarzucił Pentagonowi, że po raz kolejny decyzję podjął wbrew prawnemu obowiązkowi konsultacji z Kongresem.

"Policzek wymierzony Polsce"

LaNeve powiedział też, że nie wie, czy Polska była informowana o wstrzymaniu planowanego przerzutu brygady pancernej. Nie potrafił też odpowiedzieć na pytanie, czy istnieją plany zastąpienia brygady w Polsce. Przysłuchujący się wypowiedzi kongresmen republikanów Don Bacon ocenił to jako policzek wymierzony Polsce.

Cóż, ja już znam odpowiedź, bo dzwonili do mnie wczoraj. Nie wiedzieli. Zostali zaskoczeni. To jedni z naszych najlepszych sojuszników i nie mieli pojęcia — irytował się kongresmen. Nadal nie wiedzą, dlaczego brygada została wstrzymana. Nie wiedzą, czy to tylko zawieszenie, czy na stałe. Jesteśmy winni Polsce i naszym bałtyckim przyjaciołom, którzy są bardzo narażeni przez tę decyzję, lepsze wyjaśnienie — dodał.

Polityk — emerytowany generał US Army — ocenił, że jest to nie tylko policzek wymierzony Polsce, ale też Kongresowi, bo decyzja sprzeczna jest z przepisami nakładającymi restrykcje dotyczące wycofania wojsk USA z Europy. Ocenił też, powołując się na własne doświadczenie, że decyzja została podjęta wbrew opinii dowódcy sił USA w Europie. 

Kosiniak-Kamysz uspokaja

Wcześniej agencja Reutera i CNN podały, że decyzja o anulowaniu przyjazdu sił USA do Polski miała być elementem szerszej strategii redukcji sił USA w Europie, w tym wspomnianego już wycofania 5 tysięcy żołnierzy z Niemiec. Te doniesienia wywołały niepokój o przyszłość obecności amerykańskich wojsk nad Wisłą.

W odpowiedzi na te spekulacje, wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz podczas uroczystości przekazania Siłom Zbrojnym RP satelitarnego systemu MikroSAR stanowczo podkreślił, że "nie ma żadnych decyzji ograniczających obecność sił i środków amerykańskich w Polsce". Dodał, że sojusz polsko-amerykański jest silny, a Polska pozostaje jednym z najważniejszych partnerów USA w regionie.

Polska - modelowy sojusznik USA w Europie

Szef MON wymienił szereg stałych elementów obecności wojsk USA w Polsce: wysunięte dowództwo V Korpusu w Poznaniu, dowództwo dywizji w Bolesławcu, bazy logistyczne we Wrocławiu, magazyny w Powidzu, bazy lotnicze w Łasku i Powidzu, batalionową grupę w Orzyszu oraz tarczę antyrakietową w Redzikowie. Jak zaznaczył, te instalacje są trwałymi symbolami amerykańskiego zaangażowania w bezpieczeństwo Polski.

Minister podkreślił, że Polska nie tylko spełnia wszystkie wymagania sojusznicze, ale także współfinansuje obecność żołnierzy amerykańskich na swoim terytorium, przeznaczając na ten cel około 15 tysięcy dolarów na każdego żołnierza. Wskazał, że Polska jest wskazywana jako "modelowy sojusznik" i "żelazny partner dla Stanów Zjednoczonych".

Rotacje wojsk i decyzje Pentagonu

Kosiniak-Kamysz wyjaśnił, że rotacje wojsk amerykańskich są naturalnym elementem współpracy wojskowej i nie oznaczają zmniejszenia obecności sił USA w Polsce. Czasem jedna brygada może być wstrzymana, by na jej miejsce przyjechała inna. Decyzje Pentagonu dotyczące redukcji wojsk w Europie dotyczą przede wszystkim innych krajów, takich jak Niemcy.

Szef MON zapewnił, że polski rząd pozostaje w stałym kontakcie z głównodowodzącymi siłami amerykańskimi w Europie. Przypomniał, że szef Sztabu Generalnego WP gen. Wiesław Kukuła rozmawiał w tej sprawie z gen. Alexusem Grynkewichem, dowódcą amerykańskich wojsk w Europie.

Kosiniak-Kamysz przypomniał, że prezydent USA Donald Trump podczas spotkania z prezydentem Karolem Nawrockim zapewnił, iż nie planuje ograniczać obecności wojsk amerykańskich w Polsce, a wręcz przeciwnie - możliwe jest jej zwiększenie.