Kolejna strzelanina w rosyjskiej szkole. W wiosce Sars w Kraju Permskim 12-latek przyszedł do placówki z bronią i otworzył ogień. Sytuację opanował dyrektor szkoły.
Jak podają media, 12-letni uczeń z szóstej klasy przyszedł do szkoły z bronią myśliwską, którą ukradł ojcu. Jak pisze "Komsomolskaja Prawda", wszedł do klasy, krzyknął "wszyscy stać", po czym oddał dwa strzały - w sufit i drzwi.
Nastolatek został powstrzymany przez dyrektora szkoły. Ten przekonał go, by oddał broń i poszedł do jego gabinetu.
Ustalane są motywy napastnika. Media relacjonują, że uczeń wykrzykiwał niespójne zdania, a po zatrzymaniu tłumaczył, że kierował się "bożymi instrukcjami". Mówił także, że znęcała się nad nim koleżanka z klasy. Za swój czyn obwiniał także ojca, który źle traktował matkę. 12-latek zostanie wysłany na badania psychiatryczne.
Kanał telegramowy Baza podaje, że jedna osoba została niegroźnie ranna - jeden z uczniów został trafiony w nogę odłamkiem szkła z drzwi, w które strzelił napastnik. Cała szkoła została ewakuowana (ponad 300 uczniów i 30 nauczycieli), a lekcje zostały odwołane.
Rosja boryka się z coraz częstszymi strzelaninami w szkołach. Niecały miesiąc temu doszło do masakry na uniwersytecie w Permie, gdzie zginęło sześć osób, a 47 zostało rannych. W maju z kolei jeden z uczniów wysadził bombę i otworzył ogień w szkole w Kazaniu. Zginęło tam 9 osób, a 23 trafiło do szpitali.
Sprawą niepokoją się rosyjskie władze. Jak podają media, Centrum Studiów i Sieć Monitorowania Środowiska Młodzieży, utworzona w 2018 roku na zlecenie Władimira Putina, w najbliższych latach ma otrzymać 1,6 mld rubli na utworzenie systemu, który miałby wykrywać uczniów o "skłonnościach do społecznie niebezpiecznych i destrukcyjnych zachowań".


