Co najmniej cztery osoby zostały ranne w wyniku "jednej lub kilku" eksplozji i pożaru w Utrechcie - informują holenderskie media. Ze wstępnych ustaleń służb wynika, że w jednym z budynków doszło do wycieku gazu, ale nie jest jeszcze jasne, czy to on spowodował wybuchy. Szkody w centrum miasta są poważne.

  • W centrum Utrechtu doszło do "licznych eksplozji", po których wybuchł poważny pożar.
  • Na razie nie wiadomo, co dokładnie się stało; policja bada okoliczności zdarzenia.
  • W akcję zaangażowano mnóstwo służb. Teren, gdzie doszło do eksplozji, został ogrodzony.
  • Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

W czwartek około godziny 15:30 służby otrzymały mnóstwo zgłoszeń o "licznych eksplozjach" na ul. Visscherssteeg w centrum Utrechtu, miasta położonego w środkowej Holandii.

Chwilę później - jak relacjonują lokalne media - w jednym z budynków wybuchł duży pożar. Na miejsce zdarzenia natychmiast skierowano straż pożarną, policję, wiele karetek pogotowia oraz dwa śmigłowce ratunkowe.

Strażacy przez długi czas walczyli z ogniem. Jak podała wieczorem agencja Reutera, po blisko sześciu godzinach walki z żywiołem, strażakom udało się opanować ogień. W okolicy panowało duże zadymienie.

Wiadomo, że kilka budynków uległo zawaleniu; w pobliżu miejsca zdarzenia na ulicach leży sporo gruzu i szkła. Służby odcięły dopływ gazu do okolicznych zabudowań.

Wyczuwalny gaz

"De Telegraaf" podaje, że w wyniku eksplozji i pożaru ranne zostały co najmniej cztery osoby. Większość z nich odniosła lekkie obrażenia, o czym na wieczornej konferencji prasowej poinformowała burmistrz Utrechtu Sharon Dijksma.

Co ważne - nie ma informacji, by by ktokolwiek został uznany za osobę zaginioną. Strażacy będą mogli wejść do budynków dopiero wtedy, kiedy ugaszą pożar.

Na razie tak naprawdę nie wiadomo, co stało się w centrum miasta. Pewne jest, że doszło do wycieku gazu, bo jego zapach wyczuły osoby przebywające w pobliżu. Służby nie potwierdzają jednak, czy to gaz doprowadził do eksplozji.

Policjanci tuż po dotarciu na miejsce zdarzenia ewakuowali okolicznych mieszkańców i restauracje, a teren został ogrodzony. W akcję zaangażowanych jest mnóstwo służb.