Od dziś sąd może przywrócić zwolnionego do pracy jeszcze przed końcem procesu. Przedsiębiorcy powinni przemyśleć decyzję o rozstaniu z pracownikiem – ostrzega "Rzeczpospolita". W razie sporu sądowego będzie drożej – podkreśla gazeta.

Jak pisze dziennik, pracownicy zyskali potężne uprawnienie w sporach z pracodawcami. Gazeta zauważa, że po zwolnieniu mogą się oni domagać przywrócenia do pracy już przez sąd I instancji. Mogą więc wrócić na stanowisko jeszcze przed prawomocnym zakończeniem procesu, a te w sprawach pracowniczych potrafią trwać nawet kilka lat - czytamy w "Rzeczpospolitej".

Gazeta, powołując się na statystyki Ministerstwa Sprawiedliwości, zauważa, że proces w sądzie rejonowym trwa zwykle rok, a do tego trzeba doliczyć kolejne 6-7 miesięcy oczekiwania na wyrok sadu odwoławczego. Jak zaznaczono, po zmianie przepisów zwolniony będzie mógł śledzić dalszy przebieg procesu zza swojego biurka.

Do tej pory ze względu na bardzo długi czas trwania procesów pracowniczych większość zwolnionych walczyła jedynie o odszkodowanie, gdyż przywrócenie po latach procesu było bezcelowe. Teraz roszczenie o przywrócenie do pracy z pewnością wróci do łask - ocenia cytowany przez "Rzeczpospolitą" Sławomir Paruch, partner w kancelarii Raczkowski Paruch.

28-letni minister w rządzie PiS? Michał Woś ma objąć jeden z trzech resortów 

Opracowanie: