W nocy na stacji paliw w miejscowości Budki Petrykowskie na Mazowszu wybuchła butla gazowa. Jedna osoba została poważnie ranna; 28-letni mężczyzna przebywa w szpitalu. Sprawą zajęła się już policja.

Funkcjonariusze, którzy przeprowadzili oględziny tego miejsca odnaleźli przewód, który prowadził z miejsca, gdzie wybuchła butla, do głównego zbiornika – mówi RMF nadkomisarz Tadeusz Kaczmarek. Może więc istnieć podejrzenie, że wybuch nastąpił podczas rozszczelnienie w czasie przepompowywania gazu - tłumaczy.

Zarzut umyślnego spowodowania niebezpieczeństwa wybuchu gazu postawiła radomska prokuratura współwłaścicielowi stacji gazu w tym mieście. czytaj więcej

We wrześniu ubiegłego roku doszło do wybuchu na stacji paliw LPG w Radomiu; ranna została jedna osoba. Prokuratura oskarżyła współwłaściciela stacji i jego pracownika o umyślne spowodowanie niebezpieczeństwa wybuchu gazu i nieumyślnego spowodowania eksplozji.

Miesiąc później mazowieccy policjanci wykryli nielegalny proceder przetaczania gazu na terenie firmy transportowej, także w Radomiu. Pięciu mężczyznom postawiono zarzuty.

Gaz z małych butli jest tańszy, gdyż nie jest obłożony akcyzą. Sprzedając go z dużych zbiorników, właściciele stacji zarabiają około czterdziestu groszy na litrze.