Bronisław Komorowski może za kilka miesięcy znaleźć się w sytuacji strukturalnego konfliktu z rządem - sugeruje na łamach "Polski The Times" Witold Waszczykowski. Były wiceszef MSZ i później BBN zaznacza, że wkrótce rząd będzie potrzebował sukcesów i możliwe, że ktoś przypomni sobie o prerogatywach prezydenta i możliwości ich zawłaszczenia.

Prezydent objeżdża w tej chwili świat. Nie musi wiele robić, by jego popularność rosła przez sam fakt pokazywania się z możnymi tego świata - mówi Waszczykowski. Jak na to zareagują Tusk i minister Sikorski? Na czym oni będą zdobywać punkty w kraju? Na podwyżce VAT? A za rok są wybory. Możliwe, że ktoś znów sobie przypomni o prerogatywach prezydenta i możliwości ich zawłaszczenia. Ten rząd będzie potrzebował sukcesów. PR-owskich, bo realnych nie będzie - zaznacza.

Czy zatem znów może dojść do rywalizacji rządu z prezydentem? Sikorski przegrał już raz z Komorowskim - w prawyborach. Poszuka odwetu? - pyta gazeta. W to akurat wątpię. Sikorski ma znakomitą umiejętność chowania się w mysią dziurę, kiedy widzi, że nie ma atmosfery dla jego wyskoków i gaskonady. Przy tym nie ma własnego zaplecza. Uważam natomiast, że problem może mieć minister Klich - i to on staje się kandydatem do odstrzału w przypadku konfliktu na linii prezydent - rząd. Tu papierkiem lakmusowym są zmiany w BBN, na czele którego stanął przecież były generał. Ściągani są tam fachowcy z resortu i BBN staje się drugim MON. I to przecież obronność jest bliższa Komorowskiemu niż dyplomacja. Tu może być pole do konfliktu - twierdzi były wiceszef MSZ i później BBN.

Zdaniem Waszczykowskiego pewne sygnały tego już są. Przecież w kampanii Komorowski wystrzelił nagle z Afganistanem. A przecież to ten rząd brnął w tę misję coraz głębiej - by nasza flaga powiewała nad prowincją Ghazni, by Sikorski został sekretarzem generalnym NATO. I co? Nie udało się. Być może więc ten strzał Komorowskiego bynajmniej nie był gafą, lecz planową krytyką rządu Tuska - podkreśla rozmówca "Polski The Times".