Tylko co dziesiąty klient biura podróży od soboty odwołał swoje wakacje w Turcji i zrezygnował z wczasów - wynika z danych Polskiego Związku Organizatorów Turystyki. Co dziesiąty zmienił miejsce swojego urlopu na inny kraj. "Takie proporcje zauważamy też w Biurze Podróży Itaka" - mówi w rozmowie z RMF FM Piotr Henicz, wiceprezes tego biura i członek zarządu Polskiego Związku Organizatorów Turystyki. Największe polskie biura nie odwołują wyjazdów na Riwierę Turecką. Informują tylko swoich klientów o nowych zasadach ewentualnych zmian rezerwacji.

zdj. ilustracyjne /SEDAT SUNA /PAP/EPA

Niektóre biura organizujące wyjazdy do Turcji - na przykład Wezyr Holidays - tylko do piątku dają klientów możliwość zmiany miejsca wakacji bez dodatkowych opłat. "Nasi klienci przebywający na Riwierze Tureckiej i nad Morzem Egejskim wypoczywają bezpiecznie. Rejsy samolotowe odbywają się zgodnie z rozkładem" - informuje w najnowszym komunikacie biuro podróży Wezyr Holidays.

Jeśli ktoś ma lecieć na wakacje 19 lipca i później może bez dodatkowej opłaty zmienić rezerwacją na inny kierunek z letniej oferty organizatora (wyloty do 31.10.2016 r.). Jednak, gdyby chciał zupełnie odstąpić od umowy, obowiązują go zwykłe w takiej sytuacji warunki. Decyzje o zmianie rezerwacji na inny dostępny kierunek trzeba podjąć do 22 lipca.

Polscy turyści nie boją się wyjazdów na wakacje do Turcji. W kurortach jest bezpiecznie, tam nie ma strachu. Jeśli ktoś nie zbliża się do Stambułu, moim zdaniem nie ma się czego obawiać. Nasz hotel od Stambułu dzieli prawie tysiąc kilometrów, nie mam żadnych obaw - mówi jedna z turystek na warszawskim Lotnisku Chopina.

Jeszcze dziś nowy komunikat w sprawie wyjazdów na wakacje do Turcji ma wydać Polska Izba Turystyki. W tej chwili w Turcji jest ponad siedem tysięcy Polaków.

Jak informuje Polska Izba Turystyki w aktualnym komunikacje, Ambasada RP w Turcji uruchomiła specjalny numer alarmowy +90 312 457 2000. "W związku z dynamiczną sytuacją w Ankarze, Polscy touroperatorzy na bieżąco śledzą rozwój sytuacji i będą podejmowali stosowne decyzje w zależności od przebiegu wydarzeń" - czytamy w oświadczeniu.

Podczas próby przewrotu w nocy z piątku na sobotę doszło do krwawych starć z udziałem zbuntowanych oddziałów z jednej strony, a z drugiej - żołnierzy i funkcjonariuszy policji wiernych rządowi oraz dziesiątek tysięcy Turków, którzy wyszli na ulice z flagami. Zginęło ponad 290 osób - w tym ok. 100 puczystów, a ok. 1440 zostało rannych. W następstwie wydarzeń zatrzymano w Turcji już około 6 tys. osób, w tym ok. 3 tys. sędziów i prokuratorów oraz 36 generałów. 


(j.)