Szumne zapowiedzi i nic. Wbrew ubiegłotygodniowym zapowiedziom premiera, rząd nie zajmie się dziś projektem ustawy o utworzeniu urzędu nadzoru finansowego. A ów superurząd to kolejne oczko w głowie PiS-u.

Urząd miałby skupiać kompetencje czterech komisji kontrolujących banki, fundusze inwestycyjne i emerytalne, firmy ubezpieczeniowe i biura maklerskie. Na jego czele - jak się mówi - miałby stanąć twórca ustawy, Cezary Mech. Wszystko wskazuje jednak na to, że ustawa nie jest jeszcze gotowa, wymaga poprawek i uzgodnień międzyresortowych. Dlatego najwcześniej trafi pod obrady rządy dopiero za tydzień.

Banki, towarzystwa ubezpieczeniowe i emerytalne, fundusze inwestycyjne, biura maklerskie i giełdy – w sumie ponad 1000 instytucji finansowych kontrolować ma jedno megabiuro - Urząd Nadzoru Finansowego. czytaj więcej

Pomysł powołania superurzędu jest krytykowany przez ekonomistów i instytucje finansowe; wątpliwości prawne budzą pozycja i kompetencje prezesa UNF, powoływanego przez premiera na 6 lat i który nie podlegałby rzeczywistemu nadzorowi żadnego z konstytucyjnych organów państwa. Nie można byłoby go także odwołać. Eksperci zwracają też uwagę, że na powołanie takiego tworu w kraju na „dorobku” jest zdecydowanie za wcześnie i że lepiej sprawdzają się ciała kolegialne.