W Warszawie trwają uroczystości związane z odsłonięciem panteonu-mauzoleum, gdzie spoczną szczątki ofiar terroru komunistycznego. Przed południem mszę żałobną na stołecznym pl. Piłsudskiego celebrował bp polowy Wojska Polskiego Józefa Guzdka. Przy ołtarzu wystawiono 35 trumien ze szczątkami ofiar, które później w kondukcie żałobnym przewieziono na Wojskowe Powązki.

Uroczysty pogrzeb bohaterów walki o wolną Polskę, ofiar terroru komunistycznego, których szczątki odnaleziono w latach 2012-2014 na powązkowskiej Łączce /Rafał Guz /PAP

Mieli zniknąć na zawsze - zamordowani, szkalowani i wymazani z pamięci pokoleń. Determinacja rodzin Żołnierzy Niezłomnych, ich towarzyszy broni oraz środowisk niepodległościowych przyczyniła się do tego, że doczesne szczątki pomordowanych zostały wydobyte z ziemi (...) Polegli Niezwyciężeni odzyskali swoją tożsamość - mówił podczas homilii biskup polowy Wojska Polskiego gen. bryg. Józef Guzdek.

Msza żałobna, która rozpoczynała uroczystości związane z odsłonięciem panteonu-mauzoleum, gdzie spoczną szczątki ofiar terroru komunistycznego, odprawiana została na stołecznym pl. Piłsudskiego. Przy ołtarzu wystawiono 35 trumien ze szczątkami ofiar, w tym pięć udekorowanych wstęgami Orderu Virtuti Militari.

Wasze czyny podejmowane w imię miłości Boga i ojczyzny, po wielu latach zapomnienia, zostają wreszcie dostrzeżone, właściwie ocenione i docenione. W mrocznych czasach komunistycznego bezprawia, byliście torturowani, zabijani i potajemnie grzebani, bez krzyża i mogiły, bez rodziny, kapłana i modlitwy. Dopiero dziś odbieracie należną wam cześć - mówił.

Bp. Guzdek przypominał, że do dziś w kraju zachowało się wiele miejsc, gdzie w latach 1944-1956 zamordowano tysiące polskich żołnierzy antykomunistycznego podziemia. W piwnicach więzień i katowni NKWD i UB ocalały ślady pozostawione przez osadzonych. Wydrapane w cegłach daty, nazwiska i błagalne napisy świadczą o nieludzkich warunkach i bestialskim traktowaniu: "Jezu wyratuj" i wyryty powyżej znak krzyża; "Królowo Korony Polskiej módl się za nami", "Śmierć wybawieniem" - przypominał te napisy biskup polowy.

Jak mówił, niezłomni zostawili testament dla potomnych, aby ci w czyn wprowadzali idee pomordowanych ojców. Dla przykładu przytoczył fragment listu napisanego przez ppłk. Łukasza Cieplińskiego do swojego syna.

"Chciałem opisać ich sylwetki i czyny, by nie poszły w zapomnienie i przekazać je historii. Ponieważ nie będę już mógł tego zrobić, na ciebie spada ten obowiązek" - brzmiał cytowany fragment.

Dziś stolica Polski oddaje hołd bohaterom - podkreślił biskup polowy.

(j.)