"Z rozwiązań, które powstaną na Smogathonie każdy będzie mógł skorzystać. Każdy na świecie, kto będzie tylko chciał" - mówi Maciej Ryś, inicjator Smoghatonu. Impreza, której celem jest opracowanie sposobów na walkę ze smogiem, potrwa do niedzieli. W Smogathonie weźmie udział ok. 150 osób – przedstawiciele krakowskich firm technologicznych, chemicy, fizycy, studenci, aktywiści walczący ze smogiem w Krakowie, startupowcy, programiści, designerzy i lekarze.

"Z rozwiązań, które powstaną na Smogathonie każdy będzie mógł skorzystać. Każdy na świecie, kto będzie tylko chciał" - mówi Maciej Ryś, inicjator Smoghatonu. Impreza, której celem jest opracowanie sposobów na walkę ze smogiem, potrwa do niedzieli. W Smogathonie weźmie udział ok. 150 osób – przedstawiciele krakowskich firm technologicznych, chemicy, fizycy, studenci, aktywiści walczący ze smogiem w Krakowie, startupowcy, programiści, designerzy i lekarze.
Manifestacja Krakowskiego Alarmu Smogowego / Jacek Bednarczyk /PAP

Posluchaj rozmowy Grzegorza Jasińskiego z Maciejem Rysiem:

Grzegorz Jasiński: Smogathon to nazwa niespotykana, ale dla każdego, kto wie, co to jest Hackathon i wie o tym, że w Krakowie mamy problemy ze smogiem, to wydaje się, że nazwa jest dość czytelna. Ale powiedzmy formalnie: co to za impreza i czemu ma służyć?
 

Maciej Ryś: Hackathon to takie wydarzenie, które zostało wymyślone parę, czy paręnaście lat temu przez środowisko programistyczne, które zbierało się na cały dzień, na dwa dni, na trzy dni i nic więcej nie robili, tylko pili energetyki i kodowali. Programowali różne aplikacje, różne rozwiązania informatyczne, i tak dalej. I to ewoluowało. To zaczęło się zmieniać, Google bardzo mocno w to wszedł i dużo innych firm, które propagowały te rozwiązania. Ogólnie sama idea jest bardzo ciekawa. Ludzie często mają tak, że jak się zbiorą raz, a dobrze, to dużo lepiej działają niż spotykając przez długi okres, takimi kawałkami. I tak sobie pomyśleliśmy, że skoro różne problemy można rozwiązywać w ten sposób, to czemu nie spróbować z czymś, co trapi wszystkich krakowian? Z czymś, co naprawdę nam przeszkadza w życiu, przeszkadza w pracy, przeszkadza w funkcjonowaniu. Stwierdziliśmy, że skoro mamy smog, który jest problemem i mamy naprawdę zdolnych ludzi - i to nie tylko programistów, ale też ekspertów z różnych branży, takich jak chemia, fizyka, biologia, informatyka, elektronika, inżynieria czy nawet geologia, socjologia, zarządzanie - to są wszystko eksperci, którzy mogą wnieść swoją cegiełkę do rozwiązania tego problemu. I postanowiliśmy zrobić coś, co jest pierwszy raz, czyli interdyscyplinarny smogathon. Taki, w którym będą ludzie z totalnie różnych branż, którzy będą siedzieli i próbowali rozwiązać tylko jedną rzecz - jak zwalczyć smog.
 
Gdyby się dało to zwalczyć w sposób czysto programistyczny, to pewnie problem dawno by był już rozwiązany, więc można się spodziewać, że tutaj istotny będzie udział osób, które mają te szersze zainteresowania. Czego się państwo spodziewacie, tak realnie?
 
Rozwiązania. I nie żartuje. Oczywiście, nie znajdziemy rozwiązania - chociaż nie, nie jest tak, że nie znajdziemy. Prawdopodobnie nie będą to rozwiązania, które pozwolą na przykład na szybkie wymiany pieców. To musi być coś, co się musi systemowo dziać, to musi przez lata trwać. Ale pamiętajmy, że zanim to się stanie, to minie 20 lat, jak nie więcej. Wszystkie te zakazy palenia węglem i tak dalej, to wszystko też musi się stać, bo to są rozwiązania systemowe. Ale pamiętajmy, że przykładowo 80 proc. czasu, czy nawet więcej, spędzamy w biurze i w domu. Dużo ludzi ma takie przeświadczenie, że jak zamknie okno, to problem smogu rozwiąże. No właśnie nie. Okazało się, że badania, które były prowadzone przez AGH w Krakowie dowiodły, że smog w mieszkaniu i smog na zewnątrz jest prawie dokładnie taki sam, prawie nie ma różnicy. A takie rozwiązania już są, tylko trzeba je wdrożyć, trzeba je wprowadzić. Trzeba zastosować tanie alternatywy, które pozwolą każdemu człowiekowi - i w Krakowie, i w Polsce, i na świecie - który będzie potrzebował takie rzeczy zamontować, i w biurze, i w domu. Tak, żeby mógł przynajmniej w biurze i w domu odetchnąć. Rozwiązania monitorujące, czyli takie, które pozwolą mi na monitoring tego. Oczywiście, w Krakowie jest smog. To wiemy. Ale trochę inaczej rozmawiamy o tym, kiedy wiemy, że na Bieżanowskiej jest smog, albo na Krakusa jest smog niż że smog jest w Krakowie. Bo jeżeli jest smog w Krakowie, no to krakowianie są tacy "aaa, no okej, no smog jest w Krakowie". Ale jak jest smog na mojej ulicy i przeszkadza moim sąsiadom i moim dzieciom, to jest trochę inaczej.
 
Mogę sobie wyobrazić aplikację, którą będzie można sobie ściągnąć, która pokaże nam na ekranie smartfona, jaki jest stan powietrza w Krakowie, tylko że ona nawet jeżeli by została wprowadzona, to nadal będzie bazowała na pomiarach w trzech miejscach. To jest znacznie mniej, niż potrzeba, żeby zrobić to, o czym pan mówi, czyli na bieżąco każdą osobę indywidualnie zainteresować, że oto będzie informacja dotycząca jego osiedla, jego wsi podkrakowskiej i tak dalej.
 
Jednym z problemów, który chcemy rozwiązać, jest tzw. problem monitoringu, czyli taki, który pozwoli na monitoring własny, oddolny. Tak, żeby każdy mieszkaniec mógł sobie kupić taką stacyjkę, która nie byłaby droga, bo już takie projekty są - ceny zaczynają być osiągalne. Niedługo to będzie cena czajnika. Każdy będzie mógł kupić coś takiego. To będzie pomagało w monitoringu smogu, ale my chcemy iść krok dalej. Nie chcemy tylko monitorować smogu, ale chcemy stworzyć urządzenie, które automatycznie wykrywając poziom smogu i dzieląc się pomiarami z serwerem, który prowadzi miasto, który pozwala nam zrobić dokładną mapę smogową, gdzie dokładnie jest smog, w jakich stężeniach i czego unikać, a na dodatek automatycznie uruchomi urządzenie w naszym domu, które oczyści nam powietrze. To jest niezwykle ważne. Pamiętajmy o tym, że nie szukamy tylko czegoś, co rozwiąże problem monitoringu, ale idziemy troszeczkę dalej, my chcemy naprawdę walczyć z tym smogiem.
 
Tak, tylko, że z kolei urządzenie, które będzie nam oczyszczać powietrze w domu też musi kosztować i ten koszt będzie znacznie wyższy od czujników, więc w zasadzie można powiedzieć tak: dobrze, a może powinniśmy iść tą drogą, żeby badać warunki atmosferyczne, temperaturę, badać sytuację meteorologiczną i przewidywać smog na kilka dni wcześniej. Czy to będzie możliwe?
 
Jeżeli zbierzemy odpowiednią ilość danych to tak, to będzie możliwe. Kraków słynie ze specjalistów jeżeli chodzi o analizę tych danych. Może nie kilka dni wcześniej, ale na pewno paręnaście lub kilkadziesiąt godzin wcześniej będziemy w stanie przewidzieć, co się dzieje. Pamiętajmy o tym, że jest dużo korelacji, prawdopodobieństw. Na przykład, jeżeli temperatura spada poniżej 5 stopni, to prawdopodobieństwo smogu wzrasta o 80 procent. Ale ja bym mimo wszystko wszedł w to, że uda nam się stworzyć rozwiązania, które nie będą wcale takie drogie i będą w stanie i monitorować i oczyszczać. Naprawdę, jest tyle możliwości rozwoju, jest tyle możliwości z branży różnych, nie tylko informatycznych, nie tylko aplikacji. Nie zamykajmy się w aplikacjach. To może być roślina. Przyjdzie jakiś biolog i powie "słuchajcie, wymyśliłem jakąś hybrydę rośliny, która zżera 100 proc. smogu z mieszkania". Nie wiemy tego.
 
Albo może na przykład urbaniści powiedzą, że trzeba się trzymać pewnych kanałów przewietrzania miasta i nie można na przykład w niektórych miejscach otwierać drogi do budowania wyższych budynków.
 
Zdecydowanie. Albo geolodzy. Mamy zgłoszenia od geologów, od architektów przestrzeni, od architektów zwyczajnych, miejskich. Od biologów, chemików, fizyków. Wszyscy mają swoje pomysły. I właśnie dlatego jest ten Smogathon, żeby ich zebrać, połączyć i stworzyć taką konkretną dyskusję merytoryczną. Ja jestem 100 proc. pewien, że część przekształci się w kłótnię, ale to jest normalne, tak powinno być. Tworzymy pozytywne emocje, pozytywną walkę z tym. Chcemy ludziom powiedzieć: słuchajcie, koniec tego dobrego, jesteśmy krakowianami, koniec narzekania, czas się wziąć do roboty, bo nikt za nas tego nie zrobi.
 
Rozumiem, że mogą powstać pewne rozwiązania, ale oczywiście problem będzie polegał na tym, kto te rozwiązania wprowadzi w życie, kto znajdzie na to pieniądze. Jakie nadzieje tutaj państwo macie?
 

Oddolną i odgórną. Oddolną, czyli takie rozwiązania, które każdy mieszkaniec Krakowa będzie mógł wprowadzić, czyli kupić po prostu lub stworzyć, bo to mogą być rozwiązania, które można zrobić samemu. I odgórne, czyli współpracujemy z miastem Kraków i Radą Miasta Krakowa po to, żeby takie rozwiązania wdrażać też odgórnie. Jak powiedziałem wcześniej, może się okazać, że jeżeli będziemy w stanie przewidzieć za pomocą monitoringu smog, to będziemy w stanie tworzyć takie rozwiązania jak darmowa komunikacja miejska. To jest bardzo proste, tylko to musi być odpowiednio wcześniej zakomunikowane. To musi być coś takiego, że przykładowo jak jest smog, to ja rano dostaje smsa, każdy z Krakowa, kto się zarejestruje, dostaje SMS-a: "dzisiaj jest darmowa komunikacja, zostaw auto w domu". To naprawdę pomoże. Oczywiście auta odpowiadają tylko za 14-15 proc. smogu, dokładnych danych nie pamiętam, ale to już jest ważne. Czy na przykład takie proste rzeczy, jak "uważaj, sprawdź czy sąsiad pali śmieciami", albo "powiedz swoim rodzicom, swoim dziadkom, żeby nie palili śmieciami". Pamiętajmy o tym, że często jest tak, że to nasi dziadkowie, nasi rodzice palą śmieciami. A musimy pamiętać o sobie, przede wszystkim, że my musimy też przestrzegać tego, co propagujemy dalej.
 
To byłby dobry pomysł, jeżeli można by było na przykład wykrywać źródła zanieczyszczeń i - powiedzmy sobie szczerze - donosić odpowiednim władzom, że prawo nie jest przestrzegane. To też jest kierunek, w którym państwo możecie pójść? Nikt nie chce o tym mówić w ten sposób, ale czasem nie wystarczy mieć po prostu nosa, trzeba mieć dowody.
 
Oczywiście, trzeba mieć dowody i jest pomysł jeden, bardzo ciekawy, żeby stworzyć drona, który będzie w stanie wykryć, kto pali węglem nieprzystosowanym do palenia. Ten pomysł jest bardzo ciekawy, bo będzie w stanie od razu zauważyć, gdzie są te wydobywające się z kominów cząsteczki, których nie powinny być i od razu przesyłać dane do straży miejskiej czy policji z hasłem "sprawdźcie ten dom". Największym problemem są dowody, bo ludzie spalili śmieci i koniec. Pomóc może chociażby stworzenie chemicznych odczynników, które byłyby w stanie udowodnić, że tam nie był palony węgiel. To są bardzo proste rzeczy, które naprawdę mogą rozwiązać problem. Dlatego właśnie też są potrzebni ludzie jak socjolodzy. Trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie „dlaczego ludzie palą węglem?”. Były takie historie na Śląsku - była jakaś odmiana węgla, która była lepsza i smogu nie było wtedy, był ograniczony. Rzeczywiście władze dały ludziom lepszy węgiel, który można było palić. Okazało się po paru tygodniach, czy paru dniach, że smog znowu poszedł do góry. Nie wiedzieli czemu, ale okazało się, że ludzie sprzedali ten droższy węgiel, żeby kupić tańszy. Niestety jesteśmy w Polsce, ale nie tylko w Polsce, bo i w Paryżu tak było, w Londynie tak było i w innych miastach na świecie tak było, gdzie ludzi trzeba karać. Niestety, trzeba ich nauczyć do tego, że nie można palić węglem. Nie możemy sobie pozwolić, żeby 1 proc. społeczeństwa działał na niekorzyść 99 proc. Mieszkamy tutaj wszyscy i ja na przykład nie mam zamiaru, żeby moje dzieci - przyszłe dzieci - czy ja, czy moja rodzina miały problemy z oddychaniem. W Polsce ginie z tego powodu 43 tysiące ludzi rocznie. To jest makabra, to jest 13 razy więcej niż w wypadkach samochodowych, a nikt o tym nie mówi. Czemu? To nie tylko problem Krakowa i Małopolski. To jest problem całej Polski, całego naszego regionu. Coś musimy z tym zrobić i musimy to zrobić oddolnie. Od specjalistów, których mamy tutaj, od specjalistów, którzy chcą, którzy mogą pomóc, którzy w końcu się na tyle wkurzyli, żeby uczestniczyć w takich wydarzeniach i tylko wystarczy nam pomoc miasta, wystarczy nam pomoc ludzi i w końcu powiedzenie sobie tego, że koniec narzekania, czas coś z tym zrobić. Bo to, że problem jest to wszyscy wiemy, fajnie, tylko zamiast zaakceptować go i powiedzieć "aaa, ten problem na pewno zostanie" - zróbmy coś.
 
To jeszcze ostatnie pytanie. Co się wydarzy po zakończeniu Smogathonu w niedzielę? Czy powstanie jakaś publikacja, czy państwo będziecie mieli stronę internetową, na której każdy będzie mógł zajrzeć do tego, jakie idee się pojawiły i które można by ewentualnie próbować rozwijać.
 
To jest w ogóle ciekawy pomysł, żeby stworzyć stronę internetową. Nie myśleliśmy o tym. Musimy nad tym pomyśleć, bo to rzeczywiście byłoby ciekawe. Na pewno z rozwiązań, które powstaną na Smogathonie każdy będzie mógł skorzystać. Każdy na świecie, kto będzie tylko chciał. Na pewno będą one przekazane do miasta i myślę, że publikacja też powstanie. Na stronie internetowej, jak najbardziej to jest dobry pomysł, by go umieścić i na pewno to zrobimy.