Ewentualna amerykańska operacja w Iraku budzi poważne obawy Rosji. Nie są to jednak lęki natury politycznej - w Moskwie dominuje strach przed załamaniem się cen ropy naftowej na rynkach światowych, co negatywnie wpłynęłoby na rosyjską gospodarkę.

Amerykańska kontrola nad iracką ropą - to sprawa, o której nie mówi się w publicznej debacie, ale która w całej sprawie może odegrać bardzo ważną rolę. Paryż, Berlin, Londyn akcentują polityczne perturbacje konfliktu w Zatoce Perskiej. O tym, czego brakuje w stanowisku tych państw europejskich, mówi wprost Rosja.

Kreml obawia się, że wraz z usunięciem Saddama Husajna i zniesieniem sankcji iracka ropa w dużych ilościach pojawi się na światowych rynkach. To spowoduje drastyczne obniżenie cen paliwa. Dziś baryłka „czarnego złota” kosztuje ok. 30 dolarów. Rosja, która sama jest wielkim eksportem ropy, obawia się, że ceny spadną nawet o ponad połowę. Może to spowodować dla Moskwy poważne perturbacje ekono9miczne i problemy z budżetem.

Kreml boi się także, że Amerykanie po zwycięskiej akcji w Iraku nie zechcą uszanować interesów Rosji w tym kraju. Rosyjskie firmy mają bardzo mocną pozycję w Bagdadzie i Kreml nie chciałby, by ją straciły. Wszystko wskazuje jednak na to, że Waszyngton już dawno rozwiał rosyjskie lęki. Według obserwatorów, jeśli dojdzie do wojny, Rosja zachowa neutralność, a nieoficjalnie będzie pomagać Amerykanom informacjami wywiadowczymi.

foto Andrzej Zaucha RMF Moskwa

10:00