„To, że patostreamerzy nadają, to rozumiem - bo oni zarabiają na tym pieniądze. Ale to, że ci młodzi ludzie widząc taką osobę, która znana jest tylko z tego, że a to kogoś uderzyła butelką w głowę, a to że zwymiotowała na kogoś, że z takimi osobami robią sobie później zdjęcia na ulicy i wrzucają to do sieci? Zaskakuje” – mówi w rozmowie z reporterem RMF FM Łukasz Wojtasik z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę.

„To, że patostreamerzy nadają, to rozumiem - bo oni zarabiają na tym pieniądze. Ale to, że ci młodzi ludzie widząc taką osobę, która znana jest tylko z tego, że a to kogoś uderzyła butelką w głowę, a to że zwymiotowała na kogoś, że z takimi osobami robią sobie później zdjęcia na ulicy i wrzucają to do sieci? Zaskakuje” – mówi w rozmowie z reporterem RMF FM Łukasz Wojtasik z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę.
Zdjęcie ilustracyjne /pixabay.com /Pixabay

Współautor raportu "Patotreści w internecie" podkreśla, że już dzieci w szkole podstawowej mogą zetknąć się z transmisjami live z patologicznych seansów nienawiści i przemocy. "Takie treści oglądają, często ich nie rozumieją. I właśnie wśród tych najmłodszych bardzo często obserwujemy takie niezrozumienie połączone ze strachem. Bo coś, co jest nieznane, a przestraszy, to jeżeli dziecko z tym zostaje, to to może rzeczywiście stanowić problem, wpływać na jego nastrój - nawet w dłuższej perspektywie" - tłumaczy.

Jak dodaje, "różnica między tym, co dotychczas nazywaliśmy szkodliwymi treściami a tymi "pato" jest taka, że to faktycznie się dzieje między ludźmi, którzy często są traktowani czy postrzegani jako tzw. influencerzy, autorytety - bo są popularni w sieci. A ta popularność w sieci dla młodych ludzi jest niezwykle ważna".

Karol Pawłowicki, RMF FM: Ile pan ma lat?

Łukasz Wojtasik, Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę: 46.

Ja mam 28. I zastanawiam się, czy możemy powiedzieć, że obaj rozumiemy patostreamy.

Obserwuję internet, też zawodowo zajmuję się od kilkunastu lat zagrożeniami dla dzieci i młodzieży online, więc rozumiem, ale to czasami jednak w dalszym ciągu potrafi zaskoczyć. Zaskakuje to, że tak dużą popularnością cieszy się to, co nie ma żadnej wartości. To, że ci ludzie nadają, to rozumiem - bo oni zarabiają na tym pieniądze. Ale to, że ci młodzi ludzie widząc taką osobę, która znana jest tylko z tego, że a to kogoś uderzyła butelką w głowę, a to że zwymiotowała na kogoś, że z takimi osobami robią sobie później zdjęcia na ulicy i wrzucają to do sieci? I jesteśmy dumni z tego, że w pobliżu kogoś takiego na chwilę się znaleźliśmy? Zaskakuje.

98 proc. nastolatków korzysta regularnie z Internetu - wynika z badań. Jak wielu z nich korzysta z patostreamów?

To budzi zainteresowanie 37 proc. młodych ludzi. Tylu z nich ogląda takie treści. Duża część z nich regularnie. Ostatnio obserwujemy nową formę tych szkodliwych treści, które prezentują jakieś zachowania, które przekraczają normy społeczne, które są patologiczne i mogą wpływać na zachowania młodych ludzi. 

"Przekraczają normy społeczne" - delikatnie powiedziane.

W praktyce chodzi o transmisje z libacji alkoholowych, z bójek, podczas których promowane są narkotyki, różne negatywne zachowania. Prezentują takie zachowania on-line, w czasie rzeczywistym. One dzieją się naprawdę. Różnica między tym, co dotychczas nazywaliśmy szkodliwymi treściami a tymi "pato" jest taka, że to faktycznie się dzieje między ludźmi, którzy często są traktowani czy postrzegani jako tzw. influencerzy, autorytety - bo są popularni w sieci. A ta popularność w sieci dla młodych ludzi jest niezwykle ważna.

Mówimy o osobach w jakim wieku?

13-15 lat. Tej grupy dotyczyły badania. Ze względów etycznych nie możemy badać młodszych. Ale już w deklaracjach właśnie tych badanych pojawiało się takie przekonanie, że to jest bardzo popularne również wśród młodszych osób. I my to obserwujemy na co dzień, że już dzieci w szkole podstawowej, drugiej, trzeciej, czwartej klasie, czyli te dzieci, które mają dostęp do internetu, często nieograniczony, do YouTube'a. Takie treści oglądają, często ich nie rozumieją. I właśnie wśród tych najmłodszych bardzo często obserwujemy takie niezrozumienie połączone ze strachem. Bo coś, co jest nieznane, a przestraszy, to jeżeli dziecko z tym zostaje, to to może rzeczywiście stanowić problem, wpływać na jego nastrój - nawet w dłuższej perspektywie.

Kim są ci patonadawcy, autorzy streamów? Dlaczego są tacy popularni?

Genezą takiego zjawiska jest gejming, czyli gry komputerowe. Część nadawców w sieci, tzw. Let's Playerów czy gejmerów swoją popularność buduje na tym, że gra online, że komentują te gry, pokazują jakieś triki - i to jest w zasadzie ok, no bo faktycznie grami interesuje się bardzo duża część młodych ludzi i ci nadawcy na tym opierają swoją działalność. Ale część z tych gejmerów zauważyła, że bardziej ich odbiorców interesowały takie programy, w których przeklinali, w których w jakiś sposób zachowywali się nieodpowiednio. I stopniowo zaczęli przechodzić do takich zachować. Koniec końców zrezygnowali w ogóle z gier.

W raporcie "Patotreści w internecie" Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę przeczytałem, że najczęściej wskazywanym powodem oglądania patostreamów jest ciekawość. I okej, jakoś to można rzeczywiście zrozumieć. A potem jest nuda - odpowiedź 29 proc. pytanych. Jak się człowiek nudzi, to nie jest chyba pierwszy wybór.

To nie jest nasz pierwszy wybór, ale to jest wybór młodych ludzi. To jest tak, że życie młodych ludzi w bardzo dużym stopniu dzieje się online, w społecznościach internetowych. I oni się obawiają, żeby się czegoś nie przegapić - trendu, filmu, który jest popularny. Dlatego jeżeli o czymś słyszą, to to oglądają, bo chcą być na bieżąco. Jeżeli chodzi o tę nudę, od tego zaczęliśmy. W zasadzie wszyscy korzystają z sieci, i pytanie, w jaki sposób z niej korzystają. To jest nasza wielka rola dorosłych, żeby pokazywać pozytywne zastosowania internetu. 

Trwają wakacje. Turnusy kolonijne, obozy, wyjazdy... Dziecko wyjeżdża, ma smartfon w ręku. Może włączyć to, co mu się podoba. Jak mieć nad tym kontrolę jako rodzic? 

To jest bardzo ważne. Z jednej strony musimy pokazywać pozytywne zastosowania sieci. Ale z drugiej, bardzo ważną rolą dorosłych jest oddzielanie złego od dobrego. Nazywanie tych negatywnych rzeczy, bo oczywiście nie możemy kontrolować w pełni tego, do czego dzieci mają dostęp. To bardzo mocno dotyczy na przykład pornografii, która jest olbrzymim problemem w sieci. Nie ustrzeżemy prawdopodobnie dziecka przed kontaktem z pornografią. Ale musimy powiedzieć: pornografia jest zła, nie jest prawdziwym obrazem relacji, seksu, itd. Bo z tego młodzi ludzie czerpią potem swoje przekonania o tym, jak to wygląda.

Jest analogia do patostreamów?

Jeżeli powiemy: To nie jest dobre, to jest złe, dlatego że ci ludzie stosują przemoc, upokarzają się, nie szanują i na tym jeszcze zarabiają! Jeżeli co do tego się dogadamy w domu, to nawet jeśli dziecko trafi na taki materiał, to będzie potrafiło go krytycznie ocenić. Nie będzie się z niego uczyło życia.

Opracowanie: