Było o włos od tragedii. Trójka dzieci wpadła do opuszczonego basenu na szczecińskiej Gontynce. Ze zbiornika z deszczówką uratowali je policjanci. Miasto baseny ogrodzi dopiero teraz.

W ostatni weekend utonęło w kraju 26 osób - wynika z policyjnych statystyk. Jak poinformowała rzeczniczka prasowa ministerstwa spraw wewnętrznych Małgorzata Woźniak, od początku czerwca utonęło w Polsce w sumie ok. 80 osób; najwięcej ofiar było w weekendy. czytaj więcej

Gontynka od ponad dekady świeci pustką. Kiedyś był to popularny kompleks otwartych basenów. Potem miał tu powstać aquapark, obiecywany przez kolejnych prezydentów miasta. Po latach świetności, na terenie Gontynki zostały niszczejące niecki basenów i chaszcze. W poniedziałek do jednego z basenów wpadło trzech chłopców. Po opadach deszczu w basenie zebrało się 2 metry wody. Kolejne dziecko wpadło do niezabezpieczonej studzienki, której w kałuży nie było widać. Chłopców udało się uratować dzięki błyskawicznej akcji policjantów i strażaków.

Był płot dookoła Gontynki, ale cały czas padał łupem złodziei - mówi Robert Grabowski z Urzędu Miasta w Szczecinie. Miastu nie opłacało się go uzupełniać, więc płot został... rozebrany.

Teraz stanie nowy. Ekipa pojawiła się już rano. W nocy strażacy wypompowali wodę zebraną w basenach. Płoty otoczą wszystkie baseny, pojawią się też tabliczki ostrzegające przed niebezpieczeństwem. Miasto ma też - w końcu - zabetonować niezabezpieczone studzienki. Myślimy też o zasypaniu basenów- dodaje Grabowski.

Dlaczego dopiero teraz, gdy zabawa dzieci mogła się skończyć tragedią? W urzędzie mówią, że przez 10 lat nie było wypadku na Gontynce i nikt nie przypuszczał, że może do niego dojść.

Na szczęście czterem chłopcom nic poważnego się nie stało. Trafili na obserwację do szpitala.

Aneta Łuczkowska