Straż Przybrzeżna USA ściga tankowiec na wodach międzynarodowych w pobliżu Wenezueli - poinformował w niedzielę Reuters, powołując się na amerykańskich urzędników. "Statek płynie pod fałszywą banderą i jest objęty sądowym nakazem zatrzymania" - powiedział jeden z rozmówców agencji. Kilka dni temu prezydent USA Donald Trump ogłosił "blokadę" objętych sankcjami tankowców, które wpływają do Wenezueli i opuszczają kraj. Zatrzymywanie statków przez Amerykanów wenezuelski rząd określił jako "poważny akt międzynarodowego piractwa".
- Więcej aktualnych informacji znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Straż Przybrzeżna USA ściga tankowiec na wodach międzynarodowych w pobliżu Wenezueli - przekazał w niedzielę Reuters, powołując się na amerykańskich oficjeli. Wcześniej agencja informowała, że statek został przechwycony przez Amerykanów.
Urzędnicy, którzy rozmawiali z agencją Reutera pod warunkiem zachowania anonimowości, nie podali, o który statek chodzi. Nie wskazali też dokładnej lokalizacji operacji.
Jeden z rozmówców agencji potwierdził, że tankowiec jest objęty sankcjami. Dodał jednak, że nie został jeszcze zatrzymany, a przechwycenia mogą przybierać różne formy - w tym żeglugę lub przelot w pobliżu podejrzanych jednostek.
Ruch ten następuje kilka dni po tym, jak prezydent USA Donald Trump ogłosił "blokadę" wszystkich objętych sankcjami tankowców wpływających do Wenezueli i opuszczających ten kraj.
To już druga taka sytuacja w tym tygodniu - w sobotę agencja Associated Press poinformowała o zatrzymaniu tankowca przez USA na wodach międzynarodowych u wybrzeży tego południowoamerykańskiego kraju.
W reakcji na sobotni incydent rząd Wenezueli opublikował w sobotę oświadczenie, w którym potępił działanie USA, nazywając to "poważnym aktem międzynarodowego piractwa". Południowoamerykański kraj zapowiedział wniesienie skargi do ONZ.
Z kolei w ubiegłym tygodniu Amerykanie zatrzymali inny tankowiec objęty sankcjami i zapowiedzieli konfiskatę przewożonej ropy, której wartość szacuje się na około 80 mln dolarów.
Tymczasem w wywiadzie telefonicznym dla NBC News w czwartek (piątek w Polsce) prezydent USA Donald Trumpa powiedział, że nie wyklucza możliwości wojny z Wenezuelą. Polityk dodał, że nastąpią kolejne przejęcia tankowców.
USA oskarżają przywódcę Wenezueli Nicolasa Maduro, że kieruje kartelem narkotykowym i dokonują od kilku tygodni uderzeń na łodzie, które - według amerykańskich służb - transportują narkotyki do Stanów Zjednoczonych.
Dyrektor Narodowej Rady Ekonomicznej Białego Domu Kevin Hassett, powiedział w niedzielę, że pierwsze dwa zatrzymane tankowce działały na czarnym rynku i dostarczały ropę do krajów objętych sankcjami.
Dlatego nie sądzę, aby ludzie w USA musieli się obawiać, że ceny wzrosną z powodu tych zatrzymań tych statków - powiedział Hassett, cytowany przez agencję Reutera. To tylko kilka z nich i były to statki czarnego rynku - dodał.
Jednak jeden z handlarzy ropą powiedział w rozmowie z agencją, że zatrzymania zwiększają ryzyko geopolityczne i prawdopodobnie podniosą ceny ropy, gdy handel azjatycki wznowi się w poniedziałek.
Z drugiej strony, handlarz ocenił, że oczekiwania na zakończenie wojny w Ukrainie mogą pomóc utrzymać wzrost cen ropy pod kontrolą.


