Śledczy pracują nad ustaleniem przyczyn tragicznego wypadku, do którego doszło wczoraj na przejeździe kolejowym w Nowej Wsi Kąckiej na Dolnym Śląsku. Na niestrzeżonym przejeździe samochód osobowy, którym jechało pięciu mężczyzn, wjechał wprost przed rozpędzony pociąg - wszyscy jadący autem zginęli.

Prokuratorzy zabezpieczyli nagrania z kamer na przejeździe kolejowym. Pobrano też próbki krwi, które zostaną przebadane pod kątem obecności alkoholu lub środków odurzających. Trwa również ustalanie tożsamości ofiar.

Policyjni technicy pracowali w miejscu wypadku przez wiele godzin. Siła uderzenia była tak ogromna, że szczątki samochodu były rozrzucone na kilkudziesięciu metrach.

Sygnalizacja na przejeździe była sprawna. Był tam również znak stop.


Tutaj nie ma żadnego problemu z widocznością. Pociągi są doskonale widoczne. Będziemy wyjaśniać co było przyczyną tego zdarzenia - mówił starszy sierżant Dariusz Rajski z komendy miejskiej policji we Wrocławiu.

Można podejrzewać, że kierowca nie dostosował się do sygnałów, dlatego doszło do wypadku.  

Było słychać potężny huk


Do tragedii doszło przed godziną 19:00.

Auto wjechało wprost pod pociąg relacji Szklarska Poręba - Luboń pod Poznaniem. Świadkowie opisują, że było słychać potężny huk. Skład zatrzymał się kilkaset metrów dalej, a szczątki samochodu są rozrzucone na kilkudziesięciu metrach.

Wszystkie osoby podróżujące samochodem zginęły na miejscu. Nikomu z pasażerów pociągu nic się nie stało.