Neonikotynoidy to środki ochrony roślin stosowane w rolnictwie. W ostatnich latach odchodzi się jednak w Europie od oprysków tego typu preparatami ze względu na udowodnioną naukowo szkodliwość dla pszczół.
W kwietniu tego roku w specjalnej rezolucji o zakazie używania pestycydów zadecydowała Unia Europejska. Jednak w poniedziałek minister rolnictwa Jan Ardanowski zadecydował, że przez 120 dni opryski zostaną dopuszczone na uprawach rzepaku. Tłumaczy to trudną sytuacją rolników w związku z suszą. Musimy odbudować produkcję rzepaku. Jestem przeciwnikiem stosowania toksycznych środków ochrony roślin, ale taką decyzję musiałem podjąć - mówi reporterowi RMF FM szef resortu.
Zapewnia, że negatywne skutki starał ograniczyć do minimum. Pestycydy mają być używane pod specjalnym nadzorem i w ograniczonych ilościach. Zakłada też, że w przyszłym roku po szkodliwych substancjach nie będzie już śladu.
Innego zdania są pszczelarze. To cyniczne myślenie - ocenia Kamil Baj, zarządzający pasiekami miejskimi Pszczelarium. Chodzi o to, żeby umożliwić zaprawienie nasion rzepaku ozimego, który akurat, tak się składa, w ciągu tych czterech miesięcy będzie wysiewany. A on działa nie przez parę dni, tylko przez całe życie rośliny i wydziela się również do nektaru - mówi. To będzie się uwalniało w czasie zapylania rzepaku, w maju przyszłego roku - dodaje.
Neonikotynoidy przyczyniają się według badań do wzrostu zachorowań pszczół na CCD - Colony Collapse Order, czyli zjawiska masowego ginięcia pszczoły miodnej. Pszczoła nie wraca do ula, traci pamięć, więc nie jest w stanie trafić do źródła pożywienia, krócej żyje, rodzi mniej potomstwa - wylicza skutki osłabienia owadów Katarzyna Jagiełło z Greenpeace Polska.
Rolnicy uprawiający rzepak w ostatnich latach kilkukrotnie wnioskowali do ministra rolnictwa o umożliwienie stosowania pestycydu. Za każdym razem jednak im odmawiano. Trudno jest jednoznacznie stwierdzić, o ile zmniejszyły się plony w związku z brakiem możliwości zastosowania neonikotynoidów - tłumaczył ówczesny minister Krzysztof Jurgiel.
Do grona przeciwników środków ochrony roślin należał w 2013 roku też obecny szef resortu. Ministerstwo bagatelizowało te pestycydy, zatrudnieni tam eksperci twierdzili, że nie są one aż tak szkodliwe. A tymczasem Komisja Europejska ich zakazała - mówił w Sejmie.
Ardanowski twierdzi, że swoją decyzję konsultował z instytutami badawczymi i Polskim Związkiem Pszczelarskim. Nic takiego nie miało miejsca - zaprzecza szef związku Waldemar Kudła. Dodaje, że był zaskoczony decyzją władz ministerstwa i dowiedział się w niej w dniu jej ogłoszenia. Pszczelarze przygotowują teraz razem z Greenpeace list do resortu z prośbą o wyjaśnienie sytuacji.
(ł)