Cztery godziny - tyle czasu mają drogowcy w polskich miastach i na drogach krajowych, a nawet ekipy na przystankach na ich odśnieżenie po tym, jak przestanie padać. Tę wartość zapisano w rozporządzeniu ministra transportu z 1994 roku. Wzorowano się podobno na doświadczeniach międzynarodowych.Najlepiej, by w tym czasie doprowadzić jezdnię do stanu czarnej, mokrej.

Ministerialne rozporządzenie z 1994 roku nakazuje odśnieżyć drogi w cztery godziny po tym, jak przestanie padać. Resort infrastruktury miał skorzystać z doświadczeń międzynarodowych w tej sprawie. Jak jednak sprawdzili dziennikarze RMF FM, w innych państwach europejskich nie ma podobnych przepisów. czytaj więcej

Czarna, mokra jezdnia - to pierwszy standard, z niewielką ilością śniegu - to standard drugi. Zapewnienie pierwszego może być nawet trzykrotniedroższe od drugiego. Zdarza się, że miasto prosi o standard drugi, bo taniej, a uzyskuje pierwszy, bo akurat wzrosła temperatura.

Ile miasta wydają na odśnieżanie?

Wrocław od początku listopada wydal na odśnieżanie ponad milion złotych, tam płaci się także za gotowość firm do akcji. Warszawa tylko od piątku już wydała ponad 9 milionów złotych, chociaż w stolicy płaci się tylko za samo odśnieżanie, a nie za czekanie na śnieg. Akcja powinna zacząć się zanim zacznie padać, jezdnie trzeba posypać, żeby śnieg się rozpuszczał i nie przymarzał do jezdni. W Krakowie raz drogowcy się spóźnili. W styczniu 2005 roku miasto zostało sparaliżowane, bo solarki za późno wyjechały z bazy.