W środę w Łodzi znaleziono ciało 34-letniego mężczyzny - to może być kolejna ofiara dopalaczy. Zaledwie dzień wcześniej, również w Łodzi, znaleziono ciało 25-latka. Przy obu mężczyznach znaleziono szklane rurki z resztkami nieznanej substancji, która mogła doprowadzić do tragedii. W ostatnich dniach w Łódzkiem doszło do śmierci dziewięciu osób w wieku od 19 do 40 lat, których prawdopodobną przyczyną było zatrucie dopalaczami. Policja zatrzymała ośmiu dilerów.

Jak podał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania, ciało 34-latka znaleziono w środę na półpiętrze jednej z kamienic w centrum miasta. Śledczy przypuszczają, że może on być kolejną ofiarą dopalaczy, ponieważ przy zwłokach znajdowała się szklana rurka z niewielką ilością nieznanej substancji - będzie ona przedmiotem szczegółowych badań.

W pobliżu znaleziono także pozostałości brunatnej plastycznej substancji. Ciało zabezpieczono na potrzeby postępowania, które prowadzi śródmiejska prokuratura wraz z policją. Odbędzie się sekcja i badania toksykologiczne - poinformował Kopania.

W ciągu ostatniego tygodnia na terenie województwa łódzkiego doszło do śmierci dziewięciu osób w wieku od 19 do 40 lat, których prawdopodobną przyczyną było zatrucie dopalaczami. Pięć przypadków dotyczy Łodzi, a cztery kolejne osoby zmarły w Bełchatowie.

Dwa dni - dwie ofiary

​25-latek kolejną ofiarą dopalaczy. Znaleziono go ze szklaną rurką w ręce

​Kolejna ofiara dopalaczy w Łódzkiem. Śledczy z Łodzi wyjaśniają okoliczności śmierci 25-latka, którego zwłoki znaleziono wczoraj w mieszkaniu w centrum miasta. czytaj więcej

We wtorek ciało 25-letniego mężczyzny znalazła w mieszkaniu w centrum miasta jego dziewczyna.

Mężczyzna trzymał w ręku szklaną rurkę ze śladową ilością, najprawdopodobniej wcześniej palonej substancji.

W pobliżu zwłok znaleziono także trzy foliowe torebki. W dwóch z nich znajdowała się sproszkowana substancja, która będzie przedmiotem szczegółowych badań.

Ostatecznej odpowiedzi na pytanie o przyczynę zgonu wszystkich ofiar mają dostarczyć sekcje zwłok.

Policja zatrzymała dilerów

Rząd: Od jesieni dopalacze będą traktowane jak narkotyki

​Dopalacze będą traktowane jak narkotyki. Za posiadanie znacznej ilości tych nowych środków psychoaktywnych będzie groziło do 3 lat więzienia, a za handel nimi nawet na 12 lat. Rada Ministrów przyjęła w środę projekt nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii i ustawy o Państwowej Inspekcji... czytaj więcej

Do tej pory w prowadzonym śledztwie zatrzymano ośmiu dilerów - w tym sześciu w Bełchatowie. Dwaj z nich usłyszeli w prokuraturze zarzuty sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób, poprzez wyrabianie lub wprowadzanie do obrotu szkodliwych dla zdrowia substancji. Grozi im kara do 12 lat więzienia.

W mieszkaniach dilerów policjanci zabezpieczyli środki pod postacią kryształków, proszku, masy plastycznej, suszu i tabletek. Wszystkie zostaną poddane szczegółowym badaniom.

Policja przypomina, że dopalacze są obecnie jedną z najczęstszych przyczyn zatruć i zgonów wśród młodzieży. Ich zażycie ma bardzo poważne konsekwencje zdrowotne, a leczenie zatruć jest bardzo utrudnione z uwagi na zmieniający się skład tych substancji.

To nowe, wyjątkowo groźne dopalacze. "Nie wiemy, co to jest. Odpowiedź mogą dać sekcje zwłok"

Czym i dlaczego trują się nastolatki?

To z powodu zatrucia lekami dostępnymi bez recepty, a nie dopalaczami polskie nastolatki częściej trafiają do szpitala. Zwykle leki przedawkowują dziewczynki i nie robią tego przypadkowo. czytaj więcej

Na podstawie obserwacji objawów, z jakimi zatruci dopalaczami trafiają do szpitali, toksykolodzy podejrzewają, że na nielegalnym rynku nowych substancji psychoaktywnych (NSP) pojawiły się nowe substancje o bardzo niebezpiecznym działaniu.

Na rynku dopalaczy pojawiło się coś nowego, co jest szczególnie niebezpieczne, bo powoduje przedłużające się objawy niewydolności oddechowej - mówi toksykolog dr hab. Anna Krakowiak, kierownik Oddziału Toksykologii Instytutu Medycyny Pracy w Łodzi.

Niewydolność ta występuje bardzo szybko po przyjęciu środka i trwa nawet 3-4 doby. Jeśli zatruta osoba nie otrzyma we właściwym momencie pomocy, to może skończyć się zatrzymaniem czynności oddechu - powiedziała w rozmowie z PAP.

Nie wiemy, co to jest - w naszych badaniach wychodzą opiaty, ale nie mamy możliwości identyfikowania tych substancji w ramach rutynowej diagnostyki toksykologiczno-klinicznej. Odpowiedź być może dadzą wyniki sekcji zwłok i badania toksykologiczne wykonywane przez zakłady medycyny sądowej. Być może są to jakieś pochodne fentanylu, których często używa się przy zabiegach operacyjnych, ale na razie to tylko moje przypuszczenia - zaznaczyła dr Krakowiak.

Bezdechy, sinica, wąskie, szpilkowate źrenice

Jak wyjaśniła, w jej placówce nie odnotowano zgonów, jednak niektórzy pacjenci przywożeni są w stanie bardzo ciężkim - z objawami niewydolności oddechowej, często już zaintubowani i podłączeni do respiratora przez zespoły ratownictwa medycznego. Zdaniem ekspertki, można u nich zaobserwować kliniczny obraz zatrucia opiatami, objawiający się bezdechami, sinicą, wąskimi, szpilkowatymi źrenicami. Nowością u zatrutych dopalaczami jest fakt, że zaburzenia oddychania wymagające leczenia respiratorem potrafią utrzymywać się nawet 3-4 doby.

U osób, które są przywożone na toksykologię, występują cechy niedotlenienia ośrodkowego układu nerwowego na skutek nagłej utraty przytomności i zaburzeń oddychania. Nie myśleliśmy, że objawy tego typu zatrucia mogą się przedłużać, w związku z tym może zdarzyć się, że ktoś trafi na izbę przyjęć szpitala, dostanie odtrutkę w postaci naloksonu, powodującego poprawę dosłownie w ciągu kilku minut. Być może taka osoba wyjdzie ze szpitala na własne żądanie, po czym znowu może stracić oddech. Personel medyczny musi mieć obecnie świadomość, że zaburzenia oddychania mogą nawracać nawet do 3-4 doby po przyjęciu dopalaczy - podkreśliła toksykolog.

Lipiec rekordowym miesiącem na łódzkiej toksykologii

W łódzkim Oddziale Toksykologii lipiec był miesiącem rekordowym pod względem liczby przyjętych pacjentów. Ponad połowę z 240 osób z ostrymi zatruciami stanowiły te, które przyjmowały wcześniej NSP. Najwięcej zatrutych dopalaczami przywożono w weekendy - nawet do kilkunastu osób.

Wszystkich udało się uratować, ale u jednej trzeciej utrzymywały się zaburzenia psychiczne wymagające dalszej terapii w szpitalu psychiatrycznym. Wiele z trafiających do nas osób to uzależnieni, dla których jest to kolejny pobyt na toksykologii - dodała dr Krakowiak.

Jak zaznaczyła toksykolog, dzięki nowej ustawie antydopalaczowej każda NSP traktowana jest jak narkotyk, w związku z tym, można przypuszczać, że przynajmniej część osób zajmujących się ich dystrybucją zaprzestanie tego procederu; dla wielu jest to jednak zbyt duży zysk finansowy.

Mam nadzieję, że środowisko zażywające substancje psychoaktywne, widząc, co się dzieje - że wielu ludzi sięgających po te substancje kończy tragicznie - przestraszy się i we własnym gronie będzie ostrzegać się, by nie sięgać po dopalacze czy nie brać ich od określonych dilerów. Trzeba jednak zaznaczyć, że nie jest tak, że to jeden konkretny rodzaj dopalacza pod konkretną nazwą powoduje tego typu objawy. Branie NSP to zawsze ryzyko - zaznaczyła dr Krakowiak.

Jak rozpoznać, że dziecko zażywa dopalacze?

O tym, jak rozpoznać, czy dziecko zażywa dopalacze pisaliśmy na portalu Twoje Zdrowie. KLIKNIJ, by zobaczyć pełną treść artykułu.

Rozpoznanie, że nasze dziecko mogło zażywać dopalacze jest trudne, bo objawy łatwo można pomylić z innym problemem. Do charakterystycznych sygnałów należą czerwone, przekrwione oczy, wysuszone śluzówki, chroniczny katar, krwawienie z nosa, spanie nieadekwatnie długo do aktywności życiowej, ale też wycofywanie się z kontaktów towarzyskich - mówi Maria Banaszak, specjalistka terapii uzależnień ze Stowarzyszenia Monar

Bądźmy jednak ostrożni, bo te objawy mogą świadczyć równie dobrze o chorobie takiej jak cukrzyca albo o nieszczęśliwej miłości w szkole. Podstawa, żeby dobrze zdiagnozować problem to dobry kontakt z dzieckiem - dodaje.

(ł)