W ręce bełchatowskich policjantów wpadli podejrzani o sprzedaż dopalaczy, które ostatnio zabiły w tym mieście dwoje ludzi. Zatrzymano sześcioro podejrzanych.

Zdjęcie ilustracyjne /slaska.policja.gov.pl /Policja

Troje z nich - jak ustalił reporter RMF FM Krzysztof Zasada - usłyszało już zarzuty związane m.in. z narażeniem wielu osób na utratę zdrowia i życia. Z ustaleń policji wynika, że ci mieszkańcy Bełchatowa mogli sprzedać groźne środki odurzające, które zabiły.

Dopalacze będą traktowane jak narkotyki. „To była zabawa w kotka i myszkę”

"Przed końcem wakacji zaczną obowiązywać nowe przepisy, które zaostrzą walkę z dopalaczami" - zapowiada w rozmowie z RMF FM minister zdrowia Łukasz Szumowski. Za handel takimi substancjami będzie grozić nawet do 12 lat więzienia. czytaj więcej

W ich mieszkaniach znaleziono kilkadziesiąt gramów różnych substancji: proszków, mas plastycznych i suszu. Wszystkie te substancje trafiły do analizy.

Kolejne trzy zatrzymane osoby - także bełchatowianie - czekają na razie na zarzuty, a ich mieszkania są przeszukiwane.

Śledczy wyjaśniają również, kto zaopatrywał zatrzymanych w środki odurzające.

Osiem ofiar w ciągu tygodnia tylko w Łódzkiem!

Sprawa jest bardzo poważna. Tylko w ciągu ostatniego tygodnia na terenie województwa łódzkiego zmarło - prawdopodobnie w wyniku zatrucia dopalaczami - osiem osób w wieku od 19 do 40 lat!

Cztery osoby zmarły w Łodzi, kolejne cztery - w Bełchatowie.

Z kolei dziś poinformowano o odnalezieniu w jednym z łódzkich mieszkań zwłok 25-latka. Mężczyzna trzymał w ręku szklaną rurkę ze śladową ilością, najprawdopodobniej wcześniej palonej substancji. 

Dopalacze są obecnie jedną z najczęstszych przyczyn zatruć i zgonów wśród młodzieży. Ich zażycie ma bardzo poważne konsekwencje zdrowotne, a leczenie zatruć jest bardzo utrudnione z uwagi na zmieniający się skład tych substancji.

(e)