Sąd zdecydował o aresztowaniu trojga mieszkańców Bełchatowa zatrzymanych na początku tygodnia pod zarzutem handlu dopalaczami. Jedna z podejrzanych kobiet ma odpowiadać także za spowodowanie śmierci klienta, który zażył kupione u niej środki odurzające.

Zdjęcie ilustracyjne /Malgorzata Mierzwa /PAP

Kolejne trzy osoby były przesłuchiwane, ale nie postawiono im zarzutów w śledztwie w sprawie dopalaczy. Mają tam status świadków. Wszyscy zostali już zwolnieni.

 To koniec pracy bełchatowskiej prokuratury w tym śledztwie. Decyzją prokuratora generalnego postępowania w sprawie zgonów po syntetycznych narkotykach ma przejąć prokuratura krajowa.

Na początku tygodnia zostanie podpisana decyzja, w której będą określone szczegóły przeniesienia śledztw do wyższej instancji.

Od początku roku z powodu dopalaczy zmarły już 32 osoby. Ponad połowa, bo osiemnaście zgonów, nastąpiła w czerwcu i lipcu. To dane do końca zeszłego miesiąca, ale tragicznie rozpoczął się też sierpień - w Łódzkiem zanotowano już kilka przypadków śmierci po użyciu tych środków odurzających.

Eksperci zauważają, że jest kilka przyczyn wzrostu zatruć dopalaczami.

Po pierwsze, na rynku pojawiły się bardzo groźne syntetyczne opioidy - tak zwana sztuczna heroina. Te substancje zawierają między innymi fentanyl. Ich działanie może być bardzo gwałtowne. W składzie wykrywano też m. in. substancje, które już w ilości 1/10 grama mogą być śmiertelne. 

Drugi powód to mieszanki tradycyjnych dopalaczy zawierających syntetyczne katynony. To słabsze specyfiki, jednak ich łączenie może być bardzo niebezpieczne w skutkach. 

Liczba zgonów znacząco wzrosła teraz, ponieważ jest to okres wakacyjny - już od kilku lat w tym czasie zatruć jest więcej. O ile w maju było 300 zatruć, to w czerwcu było ich 450, a w lipcu - ponad 400.

Rozmówcy RMF FM zwracają też uwagę na fakt, że na rynku pojawiło się o wiele więcej dopalaczy. Ta "wyprzedaż" może być reakcją na uchwalenie ustawy, która wejdzie w życie niebawem, a która drastycznie zaostrza kary za handel dopalaczami. 

(ag)