Ma 4 lata i guza mózgu. Mógłby być leczony w Polsce, ale cyklotron nie przyjmuje dzieci, dlatego przyjaciele postanowili zorganizować bieg, żeby pomóc w leczeniu Patryka.

Patryk narzekał na początku na ból głowy, wymiotował. Od razu zrobiono prześwietlenie, okazało się że ma guza mózgu. Od tego momentu rozpoczęła się walka z chorobą.

Czekamy teraz na kolejną chemię, a potem potrzeba protonoterapii. Moje dziecko mogłoby być leczone w Krakowie, ale nie może, bo cyklotron jest zamknięty... Teraz musimy uzbierać 75 tysięcy euro żeby zabrać Patryka na leczenie protonowe do Niemiec - mówi tata Patryka, Mateusz Mikita. To nie jest normalna sytuacja, przecież nie każdy ma takie pieniądze, a obok jest takie urządzenie, podobno nie ma anestezjologów - mówi. 

W pomoc dla Patryka zaangażowało się wiele osób. Skoro państwo nie działa i nie może sobie poradzić z rozwiązaniem tej patologicznej sytuacji, my musimy wziąć sprawy w swoje ręce - mówi pani Ania która chce wziąć udział w biegu charytatywnym.  

W niedzielę na małopolskiej arenie lekkoatletycznej w Wieliczce odbędzie się bieg charytatywny 400 metrów dla Patryka. To nie będzie zwykły bieg. Organizatorem jest Adam Czerwiński znany lekkoatleta. Koszty leczenia są ogromne, dlatego chcemy pomóc w zbieraniu pieniędzy. Postanowiliśmy zorganizować bieg na stadionie na 400 metrów, zapraszamy całe rodziny bez względu na wiek. Uczestników będzie prosili o wpłacanie datków do puszek. Za określony wynik będzie też określona suma, która będzie przeznaczona na leczenie chłopca. Postaramy się, żeby to była fajnie spędzona niedziela dla wszystkich - mówi organizator.  

Jedyny w Polsce cyklotron od kwietnia leczy tylko dorosłych. Przetarg na wyłonienie nowego podwykonawcy mającego leczyć dzieci przedłużono do 12 listopada. Kolejny raz nikt się nie zgłosił.

Wiceminister zdrowia: "Będziemy rozmawiać z dyrektorami szpitali"

Ministerstwo Zdrowia nie ma pomysłu, jak rozwiązać problem braku dostępu do protonoterapii dla dzieci w Centrum Cyklotronowym Bronowice.   

Przyjęcia dzieci wstrzymano pół roku temu. Powód to wygaśnięcie umowy z Uniwersyteckim Szpitalem Dziecięcym w Prokocimiu, który kwalifikował małych pacjentów na leczenie. Samo Centrum - jako jednostka naukowa, a nie medyczna - nie może tego robić.  Nowej umowy wciąż nie ma, bo nie ma chętnych placówek. Protonoterapia powoduje wyłączenie z pracy kilkuosobowego zespołu. 

Reporter RMF FM dostał deklarację od wiceministra zdrowia Sławomira Gadomskiego że resort będzie przekonywał szpitale, żeby zgodziły się kierować dzieci na protonoterapię, mimo trudności organizacyjnych. Tak, aby mali pacjenci znów mogli korzystać z nowoczesnego leczenia. Rozmawiamy, tych rozmów było już kilka: z Uniwersyteckim Szpitalem Dziecięcym, z Centrum Onkologii w Krakowie. Czy możemy zrobić coś więcej jako ministerstwo? Sam mam zagwozdkę - przyznaje Sławomir Gadomski. 

Resort zdrowia nie rozważa rozwiązania polegającego na zmianie kwalifikacji Centrum Cyklotronowego, które z jednostki naukowej mogłoby się stać placówką medyczną. Powstanie zespół, który stworzy wieloletnią strategię dotyczącą leczenia z zastosowaniem protonoterapii. Tak aby uniknąć sytuacji takich jak ta, którą mamy teraz w Centrum Cyklotronowym w Bronowicach - podkreśla w rozmowie z RMF FM Sławomir Gadomski. Nowy zespół nie rozwiąże jednak problemu, a w najlepszej sytuacji stworzy plan na kolejne lata. Problem małych pacjentów, którzy przez formalne problemy nie mogą być leczeni w Polsce jest tu i teraz. Planu szybkiego, odgórnego rozwiązania tego problemu jednak nie ma. Zobaczymy, mamy miesiąc, aby przekonać oferentów, aby weszli w ten projekt. Nie możemy nikogo zmusić, aby wzięli udział w konkursie. To musi być decyzja świadczeniodawcy - dodaje Sławomir Gadomski. 

Wiceminister zdrowia podkreśla, że w rozmowach z dyrektorami szpitali przedstawicieli resortu powołują się na przykład kwalifikacji do protonoterapii osób dorosłych, która trwa. To metoda, którą chcemy rozszerzać. Centrum w Bronowicach powstało w specyficznych warunkach, jako ośrodek naukowy. NFZ ma ogromny problem z wyłonieniem świadczeniodawcy, bo placówki lecznicy mają obawy co do jakości, dzieci muszą wyjechać z ośrodka, wrócić. To główny problem opieki nad małym pacjentem, którego wrażliwość jest duża, to musi być pełne bezpieczeństwo, dbałość o to musi być pewnie jeszcze większa niż w przypadku osób dorosłych - dodaje Sławomir Gadomski. Mam nadzieję, że dzieci będą opieką objęte. Docelowo taki ośrodek protonoterapii musi powstać przy ośrodku, który leczy ludzi, gdzie wykorzystujemy potencjał onkologów, radioerpaeutów, personelu pomocniczego, anestezjologów chociażby - podkreśla Sławomir Gadomski.