Musimy być gotowi na gigantyczne zwiększenie się dziury budżetowej. Deficyt - zamiast planowanego początkowo zera - może na koniec roku sięgnąć nawet 100 miliardów złotych - przyznają urzędnicy resortu finansów.

Musimy być gotowi na gigantyczne zwiększenie się dziury budżetowej. Deficyt - zamiast planowanego początkowo zera - może na koniec roku sięgnąć nawet 100 miliardów złotych - przyznają urzędnicy resortu finansów.
Zdj. ilustracyjne /pixabay.com /Pixabay

Na rozmiary dziury budżetowej wpłynie z pewnością fakt, że walka z kryzysem wywołanym przez koronawirusa pożera ogromne pieniądze, a odmrażanie gospodarki odbywa się wolniej niż zakładał resort finansów.

Dziennikarz RMF FM Krzysztof Berenda zapytał szefa resortu finansów, czy deficyt budżetowy przekroczy 100 miliardów. Tadeusz Kościński zareagował na to z wyraźną konfuzją i skierował to pytanie do głównego ekonomisty ministerstwa Łukasza Czernickiego. Również on nie chciał udzielić jednoznacznej odpowiedzi. 

Nie chciał bym tutaj czynić jakiejś deklaracji, czy to będzie 100 miliardów, więcej czy mniej - stwierdził Czernicki wymijająco. Na bieżąco analizujemy też sytuację po stronie wpływów podatkowych. To będzie kluczowa kwestia - podkreślił. Wiemy dobrze, że marzec był miesiącem, kiedy te wpływy podatkowe tylko częściowo się załamały, bo lockdown jest z nami od połowy marca. Kwiecień pewnie będzie wyjątkowym miesiącem i tak naprawdę pokaże podatkowo całą skalę załamania gospodarczego - tłumaczył ekonomista.

Tak naprawdę odpowiedź na to pytanie, jaki będzie deficyt budżetowy, będzie możliwa - moim zdaniem - w czerwcu, po przeanalizowaniu wpływów podatkowych za te trzy miesiące, od marca do maja - podsumował Czernicki. 

Minister finansów: Musimy poczekać, co się zmieni i gdzie

Zgodnie z planem pod koniec czerwca, w lipcu będzie nowelizacja budżetu, oczywiście jak najpierw zmodernizujemy - nie zawiesimy - stabilizującą regułę wydatkową. Jesteśmy na etapie głębokiej pracy, musimy poczekać, co się zmieni i gdzie - zapowiedział minister finansów Tadeusz Kościński. Jak podkreślił, nie wiadomo, na którym etapie pandemii jesteśmy. Zauważył, że jeśli ona znowu wybuchnie, potrzebne będzie więcej pieniędzy na utrzymanie gospodarki.

Jak dodał wiceminister finansów Piotr Patkowski, w tym momencie na rachunkach bieżących budżetu państwa jest około 90 mld złotych. Nie ma w tym momencie jakiejś pilnej potrzeby nowelizacji budżetu. Ona się oczywiście pojawi (...) terminy letnie, o których mówiliśmy są oczywiście aktualne. Ale to będzie bardziej wynikało (...) z dawania proinwestycyjnego impulsu dla sektora niż z potrzeb budżetowych (...). Tutaj ryzyka w tym momencie nie występują - zapewnił.

Prognoza dot. PKB była zbyt optymistyczna?

Ministerstwo Finansów nie wyklucza korekty w dół tegorocznej prognozy zakładającej spadek Produktu Krajowego Brutto w roku 2020 o 3,4 proc. - poinformowała Joanna Bęza-Bojanowska, zastępca dyrektora departamentu polityki makroekonomicznej resortu.

Prawdopodobna jest pewna korekta w dół tej prognozy. (...) Wygląda na to, że ta prognoza była dosyć optymistyczna. Komisja Europejska, która kilka tygodni po nas publikowała prognozę pokazała prognozę - 4,3 proc. - powiedziała Bęza-Bojanowska. Dodała, że konsensus rynkowy zakłada, że w tym roku polskie PKB spadnie w przedziale pomiędzy 4-5 proc.