Donald Trump był pytany m.in. o ocenę rozmów amerykańskiej i rosyjskiej delegacji, które odbyły się w Rijadzie.
Rozmowy były bardzo dobre. Rosja chce coś zrobić, chce zatrzymać okrucieństwo - przekonywał amerykański przywódca. To bezsensowna wojna. Nie powinna mieć miejsca. Nie doszłoby do niej, gdybym był prezydentem - zapewniał.
Czy w ramach porozumienia z Putinem Trump byłby gotowy wycofać amerykańskich żołnierzy z Europy? Nikt mnie o to nie prosił. Nie chciałbym tego robić - podkreślał. Zapewnił jednocześnie, że ta kwestia nigdy nie pojawiła się na agendzie.
Amerykański prezydent przyznał, że nie ma nic przeciwko wysłaniu europejskich żołnierzy na Ukrainę w ramach gwarancji bezpieczeństwa dla tego kraju. Jeśli oni chcą to zrobić, to świetnie. Jestem za. (...) Wiem, że Francja o tym wspomniała. Inni o tym wspomnieli - mówił Trump. My nie będziemy musieli tam niczego umieszczać, ponieważ jesteśmy bardzo daleko - dodał.
Trump poparł też rosyjskie sugestie, że na Ukrainie powinny się odbyć wybory. Cóż, mamy sytuację, w której nie mieliśmy wyborów na Ukrainie, gdzie mamy stan wojenny (...) Mamy przywódcę, który - nie chcę tego mówić, ale ma 4 proc. poparcia. I ma kraj, który został rozwalony na kawałki - opisywał. Jego zdaniem w niektórych ukraińskich miastach jest procentowo więcej zniszczonych budynków niż miejscowościach w Strefie Gazy.