Chyba nikt nie spodziewał się, że właśnie w taki sposób przebiegnie rozmowa Wołodymyra Zełenskiego, który przyleciał w piątek do Waszyngtonu na zaproszenie Donalda Trumpa, aby podpisać umowę dotyczącą ukraińskich metali rzadkich.
"Zełenski nie uszanował Stanów Zjednoczonych Ameryki w ich ukochanym Gabinecie Owalnym" - napisał Trump po spotkaniu, podczas którego wielokrotnie podkreślał, że przywódca Ukrainy powinien dziękować Stanom. Albo zawrzesz umowę, albo wycofujemy się, a jeśli się wycofamy, będziesz musiał walczyć. Nie sądzę, żeby to dobrze poszło i się o tym przekonasz (...) - mówił także Donald Trump.
Do podpisania umowy między Stanami a Ukrainą nie doszło. Nie odbyła się też konferencja prasowa, która miała zwieńczyć udane - w założeniu - rozmowy. Reuters poinformował, powołując się na anonimowego przedstawiciela Białego Domu, że podpisanie umowy jest możliwe, dopóki Zełenski pozostaje w USA.
Na platformie X posypały się komentarze świadczące o tym, że nie tylko główni gracze w tej rosyjsko-ukraińsko-amerykańskiej, ale dosłownie cały świat obserwował bacznie to spotkanie. Do rozmów odnieśli się także polscy politycy. "Drodzy ukraińscy przyjaciele nie jesteście sami" - napisał premier Donald Tusk.
Tweet premiera na platformie X skomentował m.in. przebywający na Węgrzech polityk PiS, były wiceminister sprawiedliwości, Marcin Romanowski.
"Mów za siebie, niemiecko-rosyjski lokaju. W interesie Polski leży sojusz transatlantycki, a nie przywiązanie do fartucha Francji i Niemiec" - taki wpis zamieścił.
"Trzy lata odwagi i determinacji. Prezydent Zełensky - szacunek. Ukraina - jesteśmy z wami" - napisał marszałek Sejmu Szymon Hołownia.
"Wygląda jakby w Białym Domu rozstawiono bokserski ring. To się nie dzieje naprawdę..." - taki wpis zamieścił z kolei Marcin Kierwiński, minister ds. odbudowy po powodzi, polityk Koalicji Obywatelskiej.
"Niezmiennie, Ukraino, jesteśmy z Wami" - napisała marszałek Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska.
Do spotkania przywódców USA i Ukrainy nie odniósł się jeszcze polski prezydent Andrzej Duda.