Tusk wydaje się najpoważniejszym kandydatem na prezydenta. Szmajdzińskiemu życzę jak najlepiej, ale sondaże są bezlitosne i chyba nie kłamią - mówił w Kontrwywiadzie RMF FM Włodzimierz Cimoszewicz. Były premier podkreślił, że nie planuje udziału w wyborach na prezydenta.

Włodzimierz Ciimoszewicz: Jestem gotów poprzeć Tuska

Konrad Piasecki: Gość z dalekich kniei i ostępów, Włodzimierz Cimoszewicz. Jak się panu udało wykopać?

Włodzimierz Cimoszewicz: Wie pan, najgorzej było na początku na własnym podwórku i na ulicach Warszawy. Droga nie była najlepsza, ale to jest zima.

Konrad Piasecki: Ale pługi, łopaty, napęd na cztery koła - niezbędny?

Włodzimierz Cimoszewicz: Przydałby się, ale niestety mam tylko na dwa.

Konrad Piasecki: Na Krakowskim Przedmieściu nie miałby pan takich problemów.

Włodzimierz Cimoszewicz: Być może.

Konrad Piasecki: Jakoś się zbliżył się pan do decyzji o stracie w wyborach prezydenckich, czy wciąż odległość od tej decyzji taka sama, jak przed świętami?

Włodzimierz Cimoszewicz: Nie, nie. Dokładnie taka sama, jak w czasie naszej poprzedniej rozmowy, czyli już parę miesięcy temu.

Konrad Piasecki: A czy wpływ na tę decyzje - bo to jest nowy czynnik - będzie miała decyzja Donalda Tuska? Bo on zdaje się coraz bardziej wahać, czy wystartować, czy nie.

Włodzimierz Cimoszewicz: Tak, jak wszyscy obserwujemy to. I nawet powiedziałbym, że rozumiałbym jego wahania, bo są te rozmaite cele polityczne do osiągnięcia, z jego punktu widzenia, szefa formacji rządzącej, ale to nie ma bezpośredniego związku z moimi planami.

Konrad Piasecki: Znaczy, to nie jest czynnik, od którego uzależnia pan swoją decyzję polityczną?

Włodzimierz Cimoszewicz: Nie, nie. Ja nie planuję, nadal nie myślę o kandydowaniu w tych wyborach.

Konrad Piasecki: Tyle, że decyzja o niewystartowaniu Donalda Tuska w wyborach czyniłaby bardziej prawdopodobną reelekcję Lecha Kaczyńskiego, czyli ten scenariusz, który uważa pan z najgroźniejszy.

Włodzimierz Cimoszewicz: Ma pan rację, ale zobaczymy, jak się to wszystko rozwinie.

Konrad Piasecki: Bo Komorowski, Sikorski, Gronkiewicz-Waltz, jednak nie gwarantują tak dobrego wyniku jak Donald Tusk.

Włodzimierz Cimoszewicz: Tak się wydaje.

Konrad Piasecki: Jeśli Tusk nie wystartuje - rozważy pan start, czy nie?

Włodzimierz Cimoszewicz: Wie pan, musimy o tym mówić i myśleć bardzo realistycznie, to nie jest takie przedsięwzięcie, w którym logistyka nie jest istotna. Jest bardzo istotna. Ja tą logistyką nie dysponuję, więc to nie jest tylko kwestia moich osobistych chęci czy niechęci.

Konrad Piasecki: A gdyby to była logistyka Stronnictwa Demokratycznego? I pieniądze za kamienice?

Włodzimierz Cimoszewicz: Jest Andrzej Olechowski, który, jak rozumiem, ma poparcie tej formacji.

Konrad Piasecki: Póki co. Ale Andrzej Olechowski mówi, że gdyby pan wystartował i był lepszy w sondażach, to kto wie.

Włodzimierz Cimoszewicz: Ja nie planuję.

Konrad Piasecki: Zapytał pan Donalda Tuska wprost o start wyborach?

Włodzimierz Cimoszewicz: Nie.

Konrad Piasecki: Nie? To nie jest temat waszych rozmów?

Włodzimierz Cimoszewicz: Wie pan, jest też trochę przesady, jeśli chodzi o te tzw. nasze rozmowy. My spotkaliśmy się chyba dwukrotnie w ubiegłym roku i to wszystko.

Konrad Piasecki: To czym ma być w takim razie słynna rada doradców premiera, na czele której pan ma stanąć?

Włodzimierz Cimoszewicz: Mogę się domyślać. Jak wiadomo, premier Tusk powiedział o tym publicznie, więc jest do czego się odnosić, ale też nie ukrywam, że żadna propozycja wobec mnie nie została do tej pory sformułowana. Rozumiem, że były święta, Nowy Rok, nie wykluczam, że stanie się to w bliskim czasie. Kiedyś rozmawialiśmy o tym, że pewnie premierowi przydałoby się, gdyby od czasu do czasu mógł spotkać się z niewielkim gronem ludzi dobrze rozumiejących świat, współczesną politykę zagraniczną i o tym porozmawiać.

Konrad Piasecki: Ale ta rada doradzałaby w sprawach zagranicznych? Bo czyni się z niej trochę taką radę doradztwa ogólnego, a z pana głównego doradcę premiera.

Włodzimierz Cimoszewicz: To są narastające spekulacje medialne: ktoś coś mówi, ktoś do tego coś dodaje. Na razie nie ma żadnej podstawy do tych wszystkich rozważań, poza skromnie i słusznie brzmiącą deklaracją Donalda Tuska w rozmowie z Janiną Paradowską.

Konrad Piasecki: Ta rada byłaby, czy pańska decyzja - bo rozumiem, że gdyby padła propozycja, to by pan nie powiedział "nie"?

Włodzimierz Cimoszewicz: Nie jestem nastawiony na "nie", chociaż oczywiście reakcja zależałaby od treści propozycji. Ja po prostu uważam, że nigdy nie jest lepiej, jeśli jest gorzej. Jeśli można doprowadzić do tego, żeby urzędujący polski premier był jeszcze lepiej zorientowany w problematyce międzynarodowej i światowej, a Polska ma ambicje w tym zakresie, to po prostu należy to zrobić.

Konrad Piasecki: Czyli ten brak "nie", czyli "tak" - wynikałby z pańskiego przekonania, że udałoby się panu pchnąć polską politykę zagraniczną na jakieś inne, rozsądniejsze tory?

Włodzimierz Cimoszewicz: Nie, bardzo bym prosił, żeby unikać tego typu rozważań. W jednej z rozmów z premierem Tuskiem ja po prostu - opierając się także na swoich doświadczeniach jako premiera, ja wiem, jak tego typu funkcje trochę człowieka wyjaławiają, bo na co dzień zajmuje się stekami drobnych rzeczy, nie ma okazji na refleksję - powiedziałem, że warto byłoby znaleźć taki czas.

Konrad Piasecki: Czyli stworzyć taki "think tank" przy premierze.

Włodzimierz Cimoszewicz: Tak.

Konrad Piasecki: A co z tą chemią z Donaldem Tuskiem, o której mówią politycy? Jest rzeczywiście między panem a Donaldem Tuskiem jakaś chemia?

Włodzimierz Cimoszewicz: Sympatycznie się nam rozmawiało.

Konrad Piasecki: A wejście do rządu Platformy, to byłby scenariusz, który byłby pan gotów wziąć pod uwagę?

Włodzimierz Cimoszewicz: To jest absolutnie hipotetyczna spekulacja. Nikt nigdy nie formułował takich propozycji.

Konrad Piasecki: A ci, którzy dziś mówią, że Cimoszewicz jest już właściwie w drużynie Donalda Tuska, mówią na wyrost?

Włodzimierz Cimoszewicz: Tak. Zdecydowanie tak.

Konrad Piasecki: A ci, którzy twierdzą, że jest pan gotów poprzeć Tuska w wyborach - bo rozumiem, że skoro pan nie startuje, to pada pytanie co dalej.

Włodzimierz Cimoszewicz: W poprzedniej rozmowie z panem powiedziałem, że jeśli będzie to mieć jakieś znaczenie, to jestem gotów poprzeć tego, który skutecznie zablokuje reelekcję obecnego prezydenta. I to podtrzymuję. Jeśli to będzie Donald Tusk - to jemu. Jeśli będzie to inny z kandydatów…

Konrad Piasecki: Widząc dzisiejszych kandydatów, to do którego jest panu najbliżej. Jerzy Szmajdziński, Andrzej Olechowski…

Włodzimierz Cimoszewicz: To zależy w jakim sensie. Z Tomaszem Nałęczem przyjaźnimy się od 40 lat. W kategoriach osobistych tak to wygląda. Ze względu na powiązania polityczno-środowiskowe - Jerzy Szmajdziński. Mam wiele uznania dla Andrzeja Olechowskiego. Z kolei Tusk wydaje się najpoważniejszym kandydatem.

Konrad Piasecki: Politycznie - bardzo bezpieczna odpowiedź.

Włodzimierz Cimoszewicz: Tak to jest. Jeśli człowiek się zajmuje polityką od kilkudziesięciu lat, to się zna tych ludzi, ceni.

Konrad Piasecki: Ale panie senatorze, może się pojawić pytanie, czy możemy wziąć pańskie zdjęcie na plakaty i wówczas któremuś z kandydatów musi pan powiedzieć tak albo nie.

Włodzimierz Cimoszewicz: Zobaczymy.

Konrad Piasecki: To któremu byłby pan gotów powiedzieć tak. Każdemu z tej czwórki?

Włodzimierz Cimoszewicz: Ja rozmawiałem z niektórymi z nich. I wyraźnie mówiłem, że to nie jest kwestia osobista i za wcześnie na takie deklaracje. Jeżeli moje zachowanie polityczne w okresie kampanii może mieć jakieś skutki, jakiś wpływ na decyzje wyborców, to czas na rozstrzygnięcie, komu udzielić poparcia, jeszcze nie nadszedł.

Konrad Piasecki: A uważa pan, że SLD zrobiło błąd, stawiając na Jerzego Szmajdzińskiego?

Włodzimierz Cimoszewicz: Szmajdziński jest na pewno poważnym politykiem, jest reprezentatywny dla tej partii, dla tego środowiska. Ja zastanawiam się jedynie, czy SLD musiało się upierać, jeśli chodzi o udział w tych wyborach.

Konrad Piasecki: Lepiej nie wystawiać nikogo niż Jerzego Szmajdzińskiego?

Włodzimierz Cimoszewicz: Nie chciałbym powiedzieć niczego, co osłabiałoby szanse Szmajdzińskiego. Życzę mu jak najlepiej. Sondaże są dosyć bez litosne i chyba nie kłamią. Jeśli tak, to wtedy można się zastanawiać nad celem politycznym takiego przedsięwzięcia.

Konrad Piasecki: Pan tego celu nie widzi?

Włodzimierz Cimoszewicz:

Konrad Piasecki: W radio cisza się nie sprawdza.

Włodzimierz Cimoszewicz:

Konrad Piasecki: Albo kiwanie głową. Włodzimierz Cimoszewicz bez przekonania pokiwał głową. Włodzimierz Cimoszewicz był gościem Kontrwywiadu,. Dziękuję bardzo.

Włodzimierz Cimoszewicz: Dziękuję.